Magda Smoleń, Zambia

Pierwsza malaria

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Siostra Maria wykorzystała sytuację i dała mi lekcję o znoszeniu cierpienia i o chorowaniu, że największy krzyż to właśnie, że ty chcesz coś zrobić, a nie możesz tego zrobić, i żeby to zaakceptować, a nie z tym walczyć. I że podczas choroby łóżko jest twoim krzyżem, a nie przyjacielem.

5 grudnia 2005 Mansa - Chimese

Najbliżsi!

Minęło już sporo czasu, kiedy po raz ostatni pisałam do Was. U Was pewnie śniegi po kolana i trzaskający mróz. U nas upal i słońce za oknem, a po kolana mamy jedynie kałuże wody i błoto. Czas mija bardzo szybko i jest on darem od Boga. Mam już za sobą pierwszą malarię. Nie wiem, czy Was to zaciekawi, ale podzielę się z Wami jej wrażeniami. Teraz czuję się już dobrze, dziś nawet byłam na rowerze z s. Marią, trochę sobie popedałowałyśmy. Ufffff jak fajnie, dawno nie jeździłam i jak to dobrze tak się fizycznie zmęczyć.

A z tą malarią to była zabawna historia: wszystko zaczęło się w piątek wieczorem gorączką. Ponieważ byłam trochę w dzień zaganiana (siostry mówią, że to jak ktoś myśli o innych, a nie o sobie), więc pomyślałam, że pewnie się zgrzałam i mam gorączkę - więc wzięłam polopirynę i poszłam wcześnie spać. Niestety obudziłam się w nocy z większą gorączką, więc wzięłam pyralginę. Muszę zaznaczyć, że naszych sióstr, tzn. siostry Ryszardy i siostry Marii nie było w Mansie. Następnego dnia w sobotę zwlokłam się z łóżka z trudem, ale ponieważ był pogrzeb (zmarła mama jednej z naszych nauczycielek ze szkoły), więc poszłam do kościoła, a potem poszliśmy do domu Pani Chikumbi - razem z chustką na głowie. Całe uroczystości pogrzebowe były trochę męczące i długie. Wróciłam po południu głodna jak wilk i zaczęły mnie boleć stawy, a zwłaszcza kolana. Akurat przyjechał brat Andrzej i się ze mnie zaczął śmiać, że my - Ci ludzie z gór - to mamy tak dziwnie, że nas kości bolą na zmianę pogody (nie wiem, czy to prawda, że tylko ludzi z gór - ale mniejsza z tym), i rzeczywiście była zmiana pogody. W nocy nad naszą okolicą przeszła taka burza (głowę tylko pod poduszkę chować) i lało całą noc. W niedzielę obudziłam się o szóstej jak zwykle. Byłam rześka i wypoczęta. Poszłam na Mszę (teraz śpiewam w chórze angielskim), a potem szybkie śniadanie i małe kino domowe - "Szósty zmysł", dobry film psychologiczny. Po południu poszłam na spotkanie small christians communities group (w naszej parafii jest takich grup 5). Ja należę do grupy Maryi Wspomożycielki Wiernych. Nasza grupa spotyka się w każdą niedzielę. Dzielimy się Pismem Świętym, rozmawiamy, przygotowujemy różne akcje, np. teraz przedstawienie bożonarodzeniowe). Po naszej wspólnocie poszłam na 7-kilometrowy spacer.

Wróciłam równo z deszczem. Potem była kolacja u salezjanów - świętowaliśmy andrzejki. Na kolację przyjechał nawet sam biskup Aaron. Polsko-zambijskie grono. Tylko z Polek byłam jedyną dziewczyną, a wokół sami księża i brat. Fajnie się pośmialiśmy, przypomniałam sobie smak polskiego bigosu i kiełbasek. Wróciłam do domu i po 15 minutach znowu gorączka. Więc znów wzięłam polopirynę. Całą noc miałam z głowy, bo nie mogłam zasnąć. W poniedziałek zwlekłam się z łóżka, żeby iść do szkoły, bo w czwartek zamknięcie, i jeszcze warsztaty, i roboty sporo, a studenci jeszcze pisali egzaminy. Niestety, zwlokłam się nie na długo. Siostra Agness zadecydowała, że jedziemy do kliniki - nie miałam sił, żeby się jej sprzeciwić. Pojechałyśmy. Pielęgniarka pyta o objawy. Ja: gorączka od piątku, ból głowy i kolana. Ona na to: malaria. I koniec rozmowy. Dala Panadol i Fansidar. Laborant wyjechał do Ndoli na warsztaty, więc test krwi odpadł. Wróciłam do domu. Pozałatwiałam parę spraw w szkole i padłam na łóżko ledwo żywa. Wzięłam ten Fansidar - 3 sztuki - i leżałam w tym łóżku. Jak się ludzie dowiedzieli że jestem chora, to zaczęli mnie odwiedzać, i przewijali się kolejno studenci ze szkoły i z kościoła. Potem się sprawy skomplikowały - nie ze zdrowiem tylko ze szkołą, bo okazało się, że szkołę musimy zamknąć o jeden dzień wcześniej, bo pani, która miała na warsztatach mówić o AIDS, nie może przyjść w czwartek, bo to światowy dzień AIDS, więc warsztaty będą w środę. We wtorek rano wymknęłam się do szkoły, aby pokończyć parę spraw. Wieczorem przyjechała siostra Maria - dzięki Niebiosom - i stwierdziła, że zmienimy leczenie (bo Fansidar jadłam jako prewencję, więc może już nie działał) i dała mi Coartem. Dziennie jadłam 15 tabletek, chyba nie muszą pisać, jak się człowiek czuje po takiej ilości tabletek. Nie dość, że gorączka, dreszcze na zmianę z napadami gorąca (spanie pod 3 kocami przy 40 stopniowym upale), ból głowy, słabo, bolące kości, nudności i wszystko, co można sobie wyobrazić. Na takim leczeniu byłam cztery dni. Potem mój organizm oczyszczał się z tej całej chemii.

Dziś już jest dobrze. Trochę mi się przez to schudło - chyba jedyny z tego pożytek oprócz oczywiście lekcji s. Marii.

Siostra Maria wykorzystała sytuację i dała mi lekcję o znoszeniu cierpienia i o chorowaniu, że największy krzyż to właśnie, że ty chcesz coś zrobić, a nie możesz tego zrobić, i żeby to zaakceptować, a nie z tym walczyć. I że podczas choroby łóżko jest twoim krzyżem, a nie przyjacielem.

To taka to była historia z tą moją malarią.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

Zapewniam o swojej modlitwie i również o nią proszą. Pozdrawiam od Wszystkich Sióstr. Teraz w naszej wspólnocie będą zmiany. Siostra Maria ma przeniesienie do Lusaki (na samą myśl, że nas wkrótce opuści, łzy cisną mi się do oczu), siostra Agness będzie w Kasamie (zajmie się formacją nowych sióstr).

Z utęsknieniem czekamy na siostrę Zofię Łapińską i dwie inne siostry Zambijki.

Do usłyszenia następnym razem.

Z modlitwą

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

polecamy

365 krótkich opowiadań, historii i złotych myśli, które dotychczas były porozrzucane po...

38,00 zł

Tytuł tomiku uświadamia, że tym, co naprawdę mamy i czego nigdy nie zostaniemy pozbawieni...

15,90 zł

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

Opowiadania Bruno Ferrero w sposób obrazowy i czuły ukazują różne sytuacje, a ich...

13,90 zł

św. Jan Bosko

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

Książka ta nie jest biografią Księdza Bosko, lecz zbiorem faktów i wyjątkowych dokumentów...

35,00 zł

Albumowe wydanie biografii św. Jana Bosko zawierające zdjęcia archiwalne Świętego. Po...

18,90 zł

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

Napisano kiedyś, że mówienie o życiu księdza Bosko bez wspominania jego snów, to jak...

24 zł

Ta mała antologia powstała z pragnienia docenienia jego nauczania o codziennej modlitwie...

15,90 zł

książka

Argumenty dla wierzących. Odpowiedzi dla poszukujących.

29,90 zł

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Biografia bł. ks. Tytusa Zemana jest świadectwem niezwykłej odwagi i bezkompromisowości....

34,90 zł

Trzy części legendarnego komiku o św. Janie Bosko tym razem w wersji kolorowej!

33,00 zł

Jak dobrze i mądrze budować relację z nastolatkami? Jak dojrzale rozmawiać z tymi,...

38,90 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

opowiadania dla ducha

365 krótkich opowiadań, historii i złotych myśli, które dotychczas były porozrzucane po...

38,00 zł

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

12,90 zł

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

13,90 zł

Tytuł tomiku uświadamia, że tym, co naprawdę mamy i czego nigdy nie zostaniemy pozbawieni...

15,90 zł

Książka z opowiadaniami świątecznymi powstała, aby towarzyszyć nam w najmilszym i...

24,90 zł

przypinki

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł