nr 2/2008
js

Granica z kolczastego drutu

Dodano: 23 styczeń 2008 r.

Od początku roku w części Europy zniknęły granice. Możemy od razu wsiąść do samochodu czy pociągu i zatrzymać się nad Atlantykiem. Dzisiaj, gdy wyrosło już jedno pokolenie, które swobodnie mogło podróżować po świecie, trudno sobie wyobrazić, że w PRL wyjazd na tzw. Zachód do państw kapitalistycznych był do 1956 roku niemożliwy, a później bardzo utrudniony. Paszport wydawany był w praktyce przez Służbę Bezpieczeństwa - czyli policję polityczną - a wstrzymanie jego otrzymania stanowiło jedną z podstawowych form represji. Zdesperowani obywatele PRL próbowali jednak nielegalnie przekraczać granicę, co w wypadku zatrzymania kończyło się wyrokiem i więzieniem, a sposoby z jakich korzystano były przeróżne: od roweru wodnego, kajaka z pływakami z dętek motocyklowych, tratwy z materaców po wyremontowaną poniemiecką amfibię...

...ciąg dalszy

Prawie od początku działały zawodowe grupy "przewodników" organizujące nielegalne przerzuty za pieniądze. Poza ucieczkami poza granicę zachodnią i południową, wybierano także północną, drogą morską. W 1946 roku rozminowano szlaki na Bałtyku i uruchomiono żeglugę. Pasażerowie na gapę wybierali najczęściej małe łodzie, takie jak kutry rybackie czy jachty, które nie były tak dokładnie kontrolowane jak statki dalekomorskie. Dopiero w 1958 roku nad polskim wybrzeżem zainstalowano radary. Wcześniej jedynym zabezpieczeniem przed ucieczkami był nakaz malowania kadłubów kutrów na dobrze widoczny kolor żółty. Szczególnie kuszącym celem dla uciekinierów był szwedzki Bornholm, leżący stosunkowo blisko polskich brzegów - 34 mile morskie - które na kajaku można było pokonać w ciągu 7 godzin. Dlatego też wielu śmiałków przygotowywało sprzęt własnej roboty i podejmowało ryzyko morskiej podróży motorówką, pontonem czy kajakiem. W późniejszym czasie pojawiły się także przypadki piractwa powietrznego.

W latach siedemdziesiątych uprowadzono 14 samolotów, a udaremniono 20 innych prób.

300 mil do nieba

Od 1957 roku istniał najprostszy sposób opuszczenia PRL i to całkiem legalny. Były to organizowane przez biura podróży delegacje i wyjazdy służbowe. Początkowo jednak ze sposobu tego mogły korzystać wybrane grupy obywateli, przede wszystkim naukowcy, dyplomaci, oficerowie służby bezpieczeństwa, artyści itp. Zjawisko to ilustrował ówczesny dowcip: "Co to jest kwartet? Orkiestra symfoniczna po powrocie z koncertu na Zachodzie". Później organizowano już wycieczki i wtedy, jeżeli tylko władza ludowa łaskawie wydała paszport, który zresztą natychmiast trzeba było oddać po powrocie, łatwiej było opuścić PRL.

Za nielegalne przekroczenie granicy tuż po wojnie karano stosowano łagodnie: aresztem do 5 miesięcy lub grzywną. W 1948 roku sankcję zaostrzono najpierw do 3, potem do 5 lat więzienia. Jeżeli jednak oskarżono uciekiniera o zdradę ojczyzny, szpiegostwo, dezercję itp. można było nawet otrzymać karę śmierci. Kilkudziesięciu Polaków zginęło od kul czechosłowackich wojsk granicznych strzegących granicy z Austrią.

W 1985 roku na ucieczkę do Szwecji zdecydowali się dwaj bracia: Krzysztof i Adam Zielińscy ze wsi Żyraków pod Dębicą. Chcieli w ten sposób pomóc w finansowych kłopotach swoim rodzicom, a jednocześnie zamieszkać w wolnym świecie. Udało im się całkowicie zrealizować misternie przygotowany plan. Dotarli do szwedzkiego Ystad ukryci pod naczepą TIR-a. Za granicą otrzymali azyl polityczny. Ich rodzice stali się obiektem represji i ataków ówczesnej prasy. Peerelowski sąd odebrał im prawa rodzicielskie. Ucieczka polskich chłopców wywołała duże poruszenie wśród społeczeństw Europy Zachodniej. Wydarzenie stało się także tematem wzruszającego filmu Macieja Dejczera i Cezarego Harasimowicza "Trzysta mil do nieba", nagrodzonego na festiwalu w Gdańsku.

Reklama
Portret użytkownika Bornholm
Bornholm (anonimowy), 1 marzec 2016 r.

... poza krótkim okresem 1658-1660 (de jura), gdy trafił pod panowanie Szwecji na mocy pokoju w Roskilde 1658 r., gdy Dania utraciła całą południową Szwecję (prowincje Skania, Blekinge i Halland) na rzecz Szwecji.
De facto Bornholmczycy wyzwolili się sami już w grudniu 1658 r., wyganiając szwedzkie oddziały z wyspy.

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA