nr 20/2005
Aleksandra Polewska

Wszystko zaczęło się w Koninie

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Komponując muzykę do "Marzyciela", zanurzałem się we własnym dzieciństwie, które kojarzy mi się z nadwarciańskimi łąkami - podkreślał w licznych wywiadach Jan A. P. Kaczmarek, zdobywca tegorocznego Oscara. We wspomnieniach z najmłodszych lat, a także młodości kompozytora, "zanurzali się" wraz z nim mieszkańcy rodzinnego Konina podczas benefisu zorganizowanego 24 kwietnia z okazji jego przyjazdu.

Fot. W. Sypniewski

W miejscowym kinie przedwojennego Konina pewien młodzieniec o nazwisku Kazimierz Maciński wraz ze swoim kwintetem ilustrował muzyką nieme filmy. Kinowi muzycy wykonywali zwykle ówczesne szlagiery, czasami jednak Kazimierz prezentował również własne kompozycje. Tak więc wszystko zaczęło się w Koninie i to na długo przed moim narodzeniem - skwitował z uśmiechem tę opowieść Jan Kaczmarek w czasie benefisu. Co ma jednak wspólnego ze zdobytym przez niego Oscarem wspomniany przedwojenny muzyk? Osiem lat po wojnie urodził mu się wnuk, któremu nadano aż trzy imiona: Jan Andrzej Paweł. By ukochany wnuczek mógł podglądać prowadzone przez dziadka lekcje gry na skrzypcach, Kazimierz wyciął dziurę w drzwiach, a gdy Jaś skończył sześć lat, podarował mu instrument. - Byłem tak uszczęśliwiony, że spałem z tymi skrzypcami. Trzymałem je pod kołdrą w łóżku. Któregoś dnia zapomniałem, że tam są i skoczyłem na pościel. Tak skończyła się moja kariera skrzypka, a rodzice postanowili kupić fortepian - wspominał, będąc w Koninie. Jak się okazało, skrzypiec jednak nie porzucił. Obecni na spotkaniu przyjaciele opowiadali, że nastoletni Janek grywał na nich pastorałki w czasie świątecznego kolędowania w domach na konińskiej starówce. - To były często góralskie takty, a turonia, z którym wędrowaliśmy, mam do dziś! - chwalił się jeden z kolegów kompozytora.

Natomiast dzięki fortepianowi Janek stał się gwiazdą licealnego teatrzyku "Ósemka". Razem z kolegą z klasy skomponowali w latach sześćdziesiątych hymn stuletniego wówczas I Liceum Ogólnokształcącego w Koninie. "Jesteśmy młodzi, silni i zdrowi, wierzymy: będzie nasz ten świat" - tak rozpoczyna się pierwsza zwrotka utworu, którego śpiew pierwszoklasiści ćwiczą na lekcjach wychowawczych od dziesięcioleci.

Janek chyba bardzo przejął się słowami: "wierzymy: będzie nasz ten świat" - komentowała tekst hymnu jedna z koninianek. Bo dziś świat naprawdę jest jego! W trakcie benefisu szkolni przyjaciele Kaczmarka wspominali, że gdy w czasie przedstawień któryś z młodziutkich aktorów zapomniał tekstu, Janek natychmiast śpieszył mu z pomocą i zaczynał grać z wielkim przejęciem, choćby nokturn Chopina. - Jestem bardzo wrażliwy na cierpienie innych - śmiał się kompozytor. - A oni cierpieli! Rumienili się ze wstydu, więc by odwrócić od nich uwagę publiczności, zaczynałem grać. Ale nokturnu Chopina umiałem zagrać tylko 19 taktów... W pewnym momencie fortepian stał się jednak dla przyszłego zdobywcy Oscara prawdziwym narzędziem tortur. - Byłem dojrzewającym chłopakiem, fascynowało mnie życie, chciałem z niego czerpać garściami, a musiałem siedzieć i grać! To były dla mnie straszne męczarnie.

Jeden z jego klasowych przyjaciół mieszkał w bloku, tuż nad mieszkaniem nauczycielki gry na fortepianie młodego Kaczmarka. - Pewnego dnia wpadł do mnie przed lekcją. Trzymał rozcięty, używany gips i stary bandaż. Poprosił mnie i kolegę byśmy zakuli mu w ten gips prawą rękę. Gdy to zrobiliśmy, zszedł do nauczycielki i wytłumaczył, że nie jest w stanie grać. Ona bardzo się przejęła. Przyszła wieczorem na ploteczki do mojej matki i zaczęła się żalić, że ten Jasiek taki zdolny, a ma takiego pecha! Wciąż spotykają go jakieś przykre kontuzje! Janek był zadowolony, że lekcje przepadły, a ja, że nie będę musiał słuchać tego brzdąkania, bo wiadomo, że w bloku takich lekcji muszą przymusowo słuchać także sąsiedzi nauczycieli muzyki! W końcu o wszystkim dowiedziała się mama Janka. Dopóki jednak sprawę udawało się utrzymać w tajemnicy, przyszły kompozytor korzystał z podkradanej wolności i przesiadywał nad Wartą lub spacerował po nadrzecznych łąkach ze swoimi ślicznymi koleżankami. - Do dziś gram bardzo źle na fortepianie, skonkludował ten wątek artysta. - Na egzaminie końcowym w szkole muzycznej grałem tak fatalnie, że do dziś nie wiem, jak to się stało, iż mi go zaliczono. O wiele lepiej czuł się w ogólniaku. - Bardzo dużo zawdzięczam swoim nauczycielom z konińskiego liceum - mówił z powagą. Szczególnie pani prof. Znamirowskiej z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Otwierała nas na nowe media, na kulturę, dzięki niej odkryłem teatr i dzięki niej nie miałem żadnych problemów z przygotowaniem przemowy na galę oscarową - zakończył żartobliwie, spoglądając na siedzącą u jego boku panią profesor, która na benefis przyjechała specjalnie z Krakowa. - Oj, różnie to bywało z twoją nauką! Pracowitością nie grzeszyłeś! - roześmiała się w odpowiedzi, po czym spojrzała w stronę widowni. - Kiedyś poprosiłam go, by przeczytał pracę domową. Wstał, otworzył zeszyt i czyta. Po dłuższej chwili podeszłam do niego i zobaczyłam, że czyta z pustych kartek! On od początku nadawał się do teatru!

Na benefisie pojawił się (również pochodzący z Konina) aktor Szymon Pawlicki. - Pan Szymon przyjechał do szkoły, chyba z jakimś monodramem - wspominał Kaczmarek. - Po przedstawieniu rozmawiał z nami długo o teatrze, aktorstwie i wszystkim, co się z tym wiązało. Dziś nie pamiętam dokładnie, co takiego powiedział, że mój świat zatrząsł się w posadach, ale pamiętam, że gdy wyjechał, wiedziałem, że chcę moje życie związać z teatrem. To jest jeden z tych ludzi, których spotkanie wpłynęło na kształt całego mojego życia.

Oczywiście później miałem różne wątpliwości i kryzysy, ale efekt tamtej rozmowy jest taki, że teatr stał się częścią mnie samego. Poza tym mój najstarszy syn ma na imię Szymon - kompozytor spojrzał na Pawlickiego z serdecznym uśmiechem. - To po panu, panie Szymonie! Po maturze Jan Kaczmarek zdecydował się zdawać na prawo. Postanowił bowiem zostać dyplomatą. - Jechałem na egzaminy wstępne do Poznania i byłem tak przejęty tymi nowymi perspektywami, że zapomniałem zabrać do pociągu walizki. Została na peronie. Ale na studia mnie przyjęli, a po powrocie do Konina walizka się znalazła. Możliwe, że potencjalni złodzieje myśleli, że w środku jest bomba - roześmiał się i dodał: ja zawsze miałem szczęście.

Gdy dziennikarze pytali go, dlaczego wciąż czuje potrzebę pokonywania kolejnych przeszkód i zdobywania kolejnych szczytów, odpowiedział: - To efekt pochodzenia, ludzie, którzy wyrywają się z prowincji, mają więcej powodów, by postrzegać świat jako źródło nieograniczonych możliwości.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

polecamy

Trzy części legendarnego komiku o św. Janie Bosko tym razem w wersji kolorowej!

33,00 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

Tytuł tomiku uświadamia, że tym, co naprawdę mamy i czego nigdy nie zostaniemy pozbawieni...

15,90 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

Biografia bł. ks. Tytusa Zemana jest świadectwem niezwykłej odwagi i bezkompromisowości....

34,90 zł

św. Jan Bosko

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

Albumowe wydanie biografii św. Jana Bosko zawierające zdjęcia archiwalne Świętego. Po...

18,90 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

Z typowej, niektórzy powiedzą banalnej, biografii Świętego Lodovico Gasparini (reżyseria...

4,99 zł

Ta mała antologia powstała z pragnienia docenienia jego nauczania o codziennej modlitwie...

15,90 zł

Trzy części legendarnego komiku o św. Janie Bosko tym razem w wersji kolorowej!

33,00 zł

książka

Kolorowanka o Eucharystii, która wyjaśnia Mszę Świętą, odwołując się do codziennego życia...

9,90 zł

Ta książeczka pragnie opowiedzieć najmłodszym o pięknie i znaczeniu Eucharystii....

12,20 zł

Argumenty dla wierzących. Odpowiedzi dla poszukujących.

29,90 zł

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

13,90 zł

Tytuł tomiku uświadamia, że tym, co naprawdę mamy i czego nigdy nie zostaniemy pozbawieni...

15,90 zł

Masz wątpliwości co do swojego uczucia? Nie wiesz, czy to miłość, czy przelotne...

17,60 zł

opowiadania dla ducha

Bruno Ferrero próbuje dowieść, że chrześcijaństwo jest najprostszą droga do prawdy, a...

18,00 zł

Książka jest zbiorem opowiadań na poszczególne dni adwentu i w ten sposób przygotowuje do...

27,52 zł

Opowiadania Bruno Ferrero w sposób obrazowy i czuły ukazują różne sytuacje, a ich...

13,90 zł

Ta książeczka pragnie opowiedzieć najmłodszym o pięknie i znaczeniu Eucharystii....

12,20 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

Tytuł tomiku uświadamia, że tym, co naprawdę mamy i czego nigdy nie zostaniemy pozbawieni...

15,90 zł

przypinki

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł