Ja zacząłem coś biadolić na ubóstwo wielu studentów, na sytuację, na bezrobocie, na niesprawiedliwość. Był to chyba mój sposób okazania współczucia. A może bardzie usprawiedliwienia się przed samym sobą, iż to, że on tutaj klęczy, a ja nie jestem na jego miejscu, nie jest absolutnie moją winą.
Centrum. Podziemne przejście dla pieszych. Jedna z ukrytych pod asfaltem żył miasta. Tętnica tłocząca przez swoje wnętrze niepoliczalną masę ludzką. Fragment miastoobiegu - zagrożony w niektórych momentach dnia zatorem. Poddaję się pędzącej w ponurą gardziel masie. Po chwili moim oczom ukazują się szare ściany komunikacyjnej żyły. Zaduch ludzkich oddechów wymieszanych z wszechobecnymi spalinami mknących na powierzchni samochodów. Swoisty dwutlenek miejskiego życia. Ludzie nie przyciągają ku sobie żadnej uwagi, jest ich zbyt dużo i są sobie nazbyt obcy. Niczym dla wyhamowania owczego pędu rozpaczliwie szukam czegoś godnego uwagi pośród resztek graffiti na szarych ścianach tunelu. Po resztkach farby widać, jak obrazy i słowa broniły się przed służbami oczyszczania miasta, które co pewien czas różnymi rozpuszczalnikami cenzurują sprayową gazetę młodocianych ścianopisarzy. Zbyt nieczytelne, aby się pozwolić im zatrzymać. Idę dalej. Kroki, stukot butów: kobiecych i męskich, trzewików i kozaków, na płaskim i wysokim obcasie, wygodnych i niedopasowanych, błyszczących i oszpeconych pośniegowym błotem, czarnych, zielonych, brązowych, szarych. Patrząc na zmęczenie i ociężałość ich właścicieli, niczym nie przypominają tych siedmiomilowych. Jak objuczone osiołki niosą posłusznie swoich panów do celu, konsekwentnie, aż do zniszczenia zelówek, do wykoślawienia, do całkowitego zdarcia, do wyrzucenia na osiedlowy śmietnik. Nerwowo wypatruję wyjścia.
W jednym momencie dotarły do moich uszu nijak niepasujące do tego miejsca dźwięki. Zagłuszane ulicznym jazgotem brzmienie instrumentu bezboleśnie wdzierało się do mojej świadomości. To gitara. Uszy bezbłędnie wskazały oczom kierunek, z którego płynęła pastelowa melodia. Kilka kroków przede mną zobaczyłem postać młodego człowieka. Klęczał na cienkiej tekturze. Na tych kilka chwil była dla niego sceną, kocem, dekoracją, wydartym z publicznego deptaka miejscem prywatności. Grał, klęcząc. Poczułem zażenowanie, które mieszało się we mnie na przemian ze zdumieniem. Zdumienie rozbudziła niespodziewanie piękna gra, a zażenowanie widok ugiętych kolan. To przecież postawa modlitwy - pomyślałem. Człowiek na klęczkach przed innymi ludźmi? Swój melodyjny pacierz czytał z rozrzuconych na granitowych płytach kartek z nutami. Tylko czarny futerał do gitary, z kilkoma monetami na jego dnie, przypominał o błagalnym charakterze tego pacierza.

Iść dalej? To pytanie kazało mi to przyspieszyć kroku, przyłączając się do większości, to cofnąć się i zatrzymać, aby lepiej poznać sytuację. Stanąłem przy ścianie. Ktoś bezwiednie zaczepił o róg tektury. Ktoś głośno ganił ociągające się i znużone dziecko. Koś pytał o drogę do wyjścia na przystanek tramwajowy. Koś śmiał się tępym chichotem. On tego nie zauważał. Był eksterytorialny.
Skończył utwór. Podszedłem, sam trochę zaskoczony tą decyzją.
- Długo tu grasz?
- Jakieś pół godziny, może dłużej
- Często?
- Dzisiaj trzeci raz.
- Piotr.
- Cześć, Karol.
Po raz pierwszy w historii zamach terrorystyczny został potępiony również przez muzułmanów....
Coś w tym może jest, często z nudów bujamy się po ulicach bez celu, nie mając dokąd pójść....
Dobroczynność, Wolność i Różnorodność. Czy to nazwa jakiejś nowej organizacji charytatywnej?...
Zakończyła się właśnie druga edycja ogólnopolskiego konkursu z informatyki i wiedzy o...
Kobiety, które mimo zagrożenia życia zdecydowały się urodzić dziecko, będą bohaterkami...
„Dam Ci wszystko to, co lubię, ale siebie dam po ślubie!”, „Słownik damsko-męski i męsko-...

no właśnie, a ja znam kogoś kto trafił do szpitala po ketonalu i spędził tam sporo czasu...

niepłodność Jarku leczy się naprotechnologią (o której się nie mówi bo nie ma z niej...
Zakończyła się właśnie druga edycja ogólnopolskiego konkursu z informatyki i wiedzy o...
3 marca 2012 roku o godzinie 15.15 po raz pierwszy w życiu przytuliłem czarnego...
Nałogowi gracze potrafią zastygnąć przed komputerem na pięć-osiem godzin, rzadko...
Dodaj nową odpowiedź