Arkadiusz Jakubowski

Najpierw dzieło, potem idea

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Po kawiarni i siłowni, wikariusz z Rawicza otworzył dla młodzieży kafejkę internetową. Na ćwiczących spogląda z krzyża Chrystus, ale tutaj nikt nie pyta nikogo, czy był w niedzielę na Mszy.

W Rawiczu ksiądz Marek Frąszczak, wikariusz w kościele pod wezwaniem Chrystusa Króla i Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny jest osobą znaną.

- Nasz ksiądz Marek dwa lata temu został wybrany Rawiczaninem Roku - wtajemnicza mnie w miejscowe układy starsza pani, która przed chwilą wyszła ze wzniesionej sto lat temu w centrum miasta neogotyckiej świątyni. Kobieta milczy chwilę, czekając aż słowa nabiorą odpowiedniej wagi i dodaje: - Za te rzeczy, które robi dla młodzieży.

Ksiądz Frąszczak, rocznik 1964, kapłanem jest od trzynastu lat. W Rawiczu pracuje od siedmiu. Zdążył w tym czasie otworzyć dla młodzieży siłownię i kawiarnię, a ostatnio kafejkę internetową. Domowi, w którym to wszystko się mieści, dał nazwę "Nowy Świat". - Bo tutaj każdy ma odpocząć od szarej codzienności - tłumaczy.

Sterty odzieży

O ładnym budynku znajdującym się nieopodal kościoła w Rawiczu mówią, że Dom Katolicki istniał w nim od zawsze. Od zawsze oznacza tutaj "już przed wojną". Wtedy to miejscowi parafianie kupili go ze składek. Dom pełnił tę funkcję do wybuchu wojny i nawet jeszcze trzy lata po jej zakończeniu.

- Do 1948 roku z pomieszczeń korzystało Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży - tłumaczy Kazimierz Buduj, prowadzący w rawickiej parafii Bank Żywności. - Były organizowane spotkania i potańcówki. Później to się skończyło.

Trzy lata po wojnie miejsce katolickiej młodzieży zajęli pracownicy rawickiej "Modeny".

Katolicki dom zapełnił się stertami odzieży, bo urządzono w nim magazyny firmy. W latach sześćdziesiątych niektóre pomieszczenia wykorzystywano jeszcze do prowadzenia lekcji religii, ale z czasem budynek zupełnie podupadł.

- Kiedy przyszedłem do rawickiej parafii, dom był w złym stanie - mówi ksiądz Marek Frąszczak. Dom zwrócono wprawdzie Kościołowi i od dwóch lat działał w nim Bank Żywności, ale potrzebny był generalny remont.

Pomogli więźniowie

Ksiądz Marek tłumaczy, że impuls do działania dał mu proboszcz, kanonik Józef Podemski.

- Nasz proboszcz jest osobą otwartą na wszelkie przedsięwzięcia ponadduszpasterskie - mówi ksiądz Marek. - Takie jak choćby nasz Bank Żywności, który obecnie należy do najlepszych w kraju.

To ksiądz proboszcz powiedział któregoś dnia, że można by pomyśleć o zagospodarowaniu budynku. - Główne pomieszczenie na parterze jest naprawdę spore - mówi wikariusz. - Tak jakoś wyszło, że postanowiliśmy urządzić tam salę sportową.

Trzeba było jednak znaleźć pieniądze na remont. Potrzebne były spore nakłady, a w parafialnej kasie takich pieniędzy nie było. Ksiądz Marek poszukał sponsorów.

- Jak? - kapłan uśmiecha się pod nosem, gdy siedzimy przy stoliku w kawiarence obok siłowni. - Sposobu nie zdradzę, ale przy okazji chciałbym im bardzo podziękować. Przeważnie była to pomoc rzeczowa: jeden sponsor podarował aluminiowe schody, inny plastikowe okna. Wiele pomógł miejscowy Zakład Karny. Więźniowie z brygady remontowej zostawili tu sporo potu.

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA