nr 1(10)/2012
Tomasz Wierzbicki

Cisza o cichociemnych

Dodano: 26 styczeń 2012 r.

Cichociemni, Związek Walki Zbrojnej, Armia Krajowa, Kedyw, Polska Walcząca… Dziś to nazwy ledwo kojarzone z lekcji historii, a w rzeczywistości kryją one życie ludzi, dzięki którym mogę pisać ten artykuł…

h4>Początki
Wszystko wzięło się z niezłomnego ducha walki. Po porażkach pierwszych miesięcy II wojny światowej większość sił zbrojnych różnymi drogami zaczęła się formować we Francji, a później – po porażce Paryża – w Wielkiej Brytanii. Żołnierze nie pozostawali bierni i chcieli walczyć. Szybko uruchomiono kanały łączności z ojczyzną. Początkowo drogami lądowymi piechota przedzierała się przez linie wroga do Warszawy. Potem uruchomiono innowacyjne wówczas przerzuty spadochroniarzy.

Cichociemni to rdzeń Armii Krajowej – największej organizacji ruchu oporu w historii Europy.

Tak w lutym 1941 r. zaczęła się historia cichociemnych. To początek organizowania się szeregu osób, także cywili. W walkę angażowali się oficerowie, instruktorzy, polscy i brytyjscy lotnicy, żołnierze placówek odbiorczych, radiotelegrafiści, fałszerze dokumentów, „ciotki”, sprzedawcy kwiatów oraz wielu innych. No i wreszcie żołnierze z polskich baz w Szkocji, którzy znikali w do końca niewyjaśnionych okolicznościach – po cichu i w ciemnościach (stąd ich nazwa). Specjalny oddział VI werbował kandydatów, którzy byli proszeni na rozmowy w tajemnicy. Oferowano im skok do kraju, ale zawsze na zasadzie dobrowolności – każdemu zostawiano czas do namysłu.

Zatwierdzam Znak Spadochronowy w kształcie spadającego do walki orła. Na obczyźnie, gdzie myśli wszystkich Polaków biegną ustawicznie do chwili powrotu...” - gen. Władysław Sikorski

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA