145/2018
Przemek

Moje życie bez rąk

świadectwo

Dodano: 28 listopad 2018 r.

Przed wypadkiem budowałem swoje poczucie wartości tym, że ubierałem się w markowe ciuchy, trenowałem sporty walki, chodziłem na siłownię i robiłem z siebie nie wiadomo kogo. Kompletnie brakowało mi pokory, więc siłą chciałem udowadniać, że jestem coś wart...

Mam na imię Przemek, mam 33 lata. W wieku dwudziestu lat miałem wypadek kolejowy – pociąg urwał mi całą rękę i bardzo mocno poturbował drugą. Długo leżałem na torach, zanim ktokolwiek mnie znalazł. To cud, że przeżyłem. Obecnie nie mam dwóch rąk. Niektórzy pytają, dlaczego nie mam tej drugiej – lekarze musieli ją amputować, ponieważ długo leżałem bez żadnej pomocy, więc nie udało jej się odratować.

Kiedy szedłem do zerówki, mieszkałem z babcią, bo moi rodzice się rozeszli. Mama odeszła od taty. Ciągnęło ją, aby napić się alkoholu, spotkać się ze znajomymi, aż w końcu wyszła z domu. Wychodziła, wracała, i przez to rodzice się rozeszli. Mój tata bardzo mocno to przeżył, nie był w stanie tego udźwignąć. Razem z siostrą trafiliśmy do rodziny zastępczej, którą była moja kochana babcia. U niej mieszkałem od szóstego roku życia do piątej klasy podstawówki.


Babcia wychowywała mnie w duchu katolickim: chodziliśmy do Kościoła, modliliśmy się rano i wieczorem. Byłem wtedy szczęśliwy, nie przeżywałem tego, że nie mam mamy. A tata przyjeżdżał regularnie, żeby się z nami spotkać.

Kiedy szedłem do pierwszej klasy podstawówki, przeprowadziliśmy się do Łodzi. Wcześniej mieszkaliśmy na wsi – tam się uczyłem i przeżyłem pierwszą przygodę ze sportem. Ale gdy tata założył drugą rodzinę, wziął mnie i siostrę do Łodzi, pragnąc odbudować nasze relacje. Jednak w Łodzi bardziej poszedłem w tę złą stronę – moja pasja do sportu malała, a coraz bardziej imponowało mi palenie papierosów, picie piwa, a potem także narkotyki. Ten świat coraz bardziej mnie wciągał. Dzisiaj wiem, że brakowało mi miłości i akceptacji siebie. Nigdy nie miałem takiego poczucia bezpieczeństwa, jakie dać może mama. Chciałem zaimponować kolegom, więc zamiast do szkoły – szedłem na wagary, a zamiast odrabiać lekcje, wolałem iść na osiedle. Trenowałem piłkę nożną, ona też była dla mnie ważna. Gdy mieszkałem z babcią na wsi, grałem w klubie UKS Ruda Bugaj, później w Orle Łódź, potem mnie zauważyli i wzięli do ŁKS-u. Byłem bramkarzem i mówili mi, że jestem dobry. Ale miałem niskie poczucie własnej wartości, więc nie słyszałem tych pochwał. Za to zacząłem wsiąkać w złe klimaty – narkotyki, alkohol, relacje z kobietami od imprezy do imprezy.

To wszystko skończyło się wypadkiem w 2005 roku. Możliwe, że byłem pod wpływem alkoholu i innych środków, a mogła to być próba samobójcza. Nie pamiętam dokładnie... Wiem jedno – czas kilku tygodni przed wypadkiem to był dla mnie okres, w którym moje życie kompletnie straciło sens. Nie widziałem żadnego celu, wszystkie moje relacje z ludźmi były w rozsypce, a ja czułem się jak ktoś kompletnie bezwartościowy.

Po wypadku trafiłem do szpitala pod Wrocławiem. Obudziłem się mniej więcej po tygodniu. Chciałem się podnieść, ale nie mogłem. Obok leżał chłopak, więc zapytałem go, dlaczego nie mogę wstać. Odpowiedział: „Bo nie masz rąk”. Tak do końca nie dotarło wtedy do mnie, co się stało. Później przyjechał tata. Dopiero w domu zaczęło do mnie docierać, że nie mam rąk i że straciłem je przez swoją głupotę – przez życie, jakie prowadziłem. Przed wypadkiem budowałem swoje poczucie wartości tym, że ubierałem się w markowe ciuchy, trenowałem sporty walki, chodziłem na siłownię i robiłem z siebie nie wiadomo kogo. Kompletnie brakowało mi pokory, więc siłą chciałem udowadniać, że jestem coś wart. Moja rodzina po wypadku strasznie cierpiała (ta, którą tata założył, rozpadła się), znajomych także przerosła ta sytuacja i widziałem, że zaczynali się odsuwać… Ja sam też nie chciałem tych relacji, bo w sercu czułem się potępiony – jak ktoś niegodny, aby mieć jakichkolwiek przyjaciół i być lubianym. Umarła moja nadzieja, a ja czułem się jak w piekle. Byłem podłączony pod cewnik, spałem po dwie godziny w nocy i byłem przekonany, że to będzie trwało wiecznie. Wtedy myślałem, że Bóg jest kimś srogim, a sytuację, w której się znalazłem, traktowałem jak karę. Czułem się niegodny, aby przyjść do Niego. Czułem się jak ktoś, kto przegrał życie. Tak mijały miesiące. Widziałem, że moja rodzina bardzo to przeżywa. Mój tata, babcia nie ukrywali tego, że to dla nich ból i cierpienie. A ja mówiłem: „Jestem przegrany, jestem śmieciem”.


Po roku od wypadku stwierdziłem, że nie chcę tak żyć, muszę coś zrobić. Powiedziałem do Boga: „Ja wiem, że jestem przegrany. Cały mój świat się rozpadł, wszyscy ludzie się poodwracali. Ale wiem, że Ty jesteś. Proszę Cię, Boże, pomóż mi”.

 I wtedy po raz pierwszy od wypadku popłakałem się i po raz pierwszy poczułem, że Bóg przyszedł do mojego życia. Powoli zacząłem wychodzić z depresji i przygnębienia, choć po drodze miałem jeszcze różne przygody: dwa razy byłem w szpitalu psychiatrycznym, byłem na lekach psychotropowych. Miałem kontakt z psychiatrą. Wierzę, że Bóg działa przez różne osoby. On wyciągał mnie z tego wszystkiego przez różnych ludzi i sytuacje. W szpitalu zacząłem czytać książki. Poczułem pragnienie, że chcę normalnie żyć, tak jak przed wypadkiem. Czytałem książki motywacyjne i wiedziałem, że Bóg mnie wspiera. Dużo czytałem, więc poszedłem na studia, poznałem nowe osoby. Zobaczyłem, że te książki działają i… zacząłem odsuwać Boga od siebie, bo stwierdziłem, że do niczego nie jest mi potrzebny Studiowałem, podjąłem pracę, zacząłem przygodę ze sportem. I z tematu Boga zacząłem schodzić w temat ateizmu. Myślałem nawet, aby wypisać się z Kościoła. Bo jak coś robić, to na 100 procent. Wiem, że wtedy moja babcia modliła się za mnie. Mówiłem, że nie ma Boga, że jest mi niepotrzebny, bo wiele mi się w życiu udawało. Ale gdy odszedłem od Niego, znowu coś zaczęło się psuć. Babcia zachorowała na nowotwór, a przecież to ona mi pomagała, więc martwiła się, co dalej ze mną będzie. A ja znów poczułem się słaby, bo przez swoją niepełnosprawność tak mało mogłem ją wspierać w chorobie… Wróciłem do Boga, a On powoli prowadził mnie dalej. Skończyłem studia, pracuję jako pedagog (praca z młodzieżą jest pracą moich marzeń!), trenuję sport, jestem reprezentantem Polski w para-taekwondo – mam na swoim koncie wicemistrzostwo świata, wicemistrzostwo Europy i mistrzostwo Oceanii. Ćwiczę sport walki, ale nie wchodzę w jej filozofię. Sport to po prostu moja pasja. Wierzę, że jeśli Bóg powie mi to wyraźnie, to z tym skończę, a zajmę się czymś innym. Póki co przygotowuję się do startu w 2020 roku w paraolimpiadzie w Tokio i chcę tam zdobyć medal.


Dzięki temu, że trenuję, mam możliwość mówienia o Bogu w różnych miejscach. Zapraszają mnie m.in. do szkół, gdzie mogę powiedzieć świadectwo. Mówię o tym, jak Jezus zmienia moje życie i że On jest moim Panem.

Opowiadam, jak było przed wypadkiem, a jak moje życie wygląda teraz. Często też na takich spotkaniach rapuję – to moja kolejna pasja. Gdy dwa lata temu świadomie oddałem życie Jezusowi Chrystusowi, uwierzyłem, że Bóg jest Miłością, że jest sprawiedliwy, święty, doskonały, a ja taki nie jestem. Jezus umarł na krzyżu za nas, wziął na siebie nasze grzechy, ból i cierpienie, a przede wszystkim wziął całą karę za nasze przewinienia. Umarł i zmartwychwstał – a każdy, kto w to wierzy, będzie żył wiecznie! Przyjąłem to, że Bóg jest Miłością, że Bóg mnie kocha, że jestem wartościowy – niezależnie od tego, czy mam ręce, czy nie. Bóg wybaczył mi to, co złego w życiu zrobiłem. Wiem, że w Nim jestem nowym stworzeniem i u Niego mam wszystko. Lubię Słowo Boże. Jak Bóg mówi, że jest Bogiem nadziei, to ja chcę to przyjąć przez wiarę. Chcę żyć tą nadzieją, że pójdę do nieba i będę zbawiony. Nadzieja zmienia człowieka – mam przyjąć to, co zrobił Bóg. Jeśli Słowo Boże mówi: „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twojego serca” – to znaczy, że tak jest!

 
Poczucie własnej wartości buduję teraz na tym, że jestem cenny w oczach Boga. Pismo Święte mówi, że Bóg zaplanował mnie przed stworzeniem świata. Jestem cenny w oczach Kogoś, kto stworzył cały świat! On mnie ukochał i jestem Jego oczkiem w głowie! Tak jak i każdy z nas…

Często nie pamiętam o tym, że nie mam rąk, tylko mówię: „Dziękuję Ci, Boże, że jestem cenny w Twoich oczach!”. Bóg zamiast rąk dał mi siebie. Dał mi zbawienie – wiem, że idę do nieba i to jest dla mnie najważniejsze. Poza tym, On ułożył moje relacje z tatą, dał mi ważnych dla mnie ludzi, dzięki Niemu skończyłem studia, pracuję z młodzieżą, trenuję sport. Mam ukochaną osobę, która mnie wspiera i troszczy się o mnie, jest moimi rękoma (a bałem się, co będzie, jak babcia odejdzie). Byłem w Korei Południowej, w Rosji, Rumunii, Szwajcarii, Australii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Nowej Zelandii, na Fidżi, w Mołdawii, Bułgarii, Anglii. Wszystkie te wycieczki bez Jezusa nie miałyby smaku, ale On dawał mi znaki i pokazywał mi, że jest ze mną, kiedy miałem ciężkie chwile z powodu stresu związanego z wyjazdami, ze startem w zawodach... Bóg jest sprawcą chcenia i działania, więc to On daje mi chęci, aby wstawać, trenować, czytać, wychodzić z domu, pracować. Odpowiedź na wszystkie pytania mamy w Piśmie Świętym. Motywacja i sztuczne budowanie własnej wartości kiedyś się kończy. Ale Bóg powiedział, że nawet jeśli ktoś zrobił straszne rzeczy – to wszystkie grzechy będą mu wybaczone. Świadomość tego uwalnia, bo człowiek nie żyje w poczuciu winy, a może w pełni cieszyć się miłością Bożą.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

Polecamy

Kolorowanka o Eucharystii, która wyjaśnia Mszę Świętą, odwołując się do codziennego życia...

9,90 zł

Mocne świadectwo Katarzyny ukazuje, jak łatwo człowiek może oderwać się od Boga, licząc...

23,00 zł

Zbiór 133 ćwiczeń teatralnych, które w wielu sytuacjach mogą służyć także jako ćwiczenia...

10,90 zł

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

11,80 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

365 krótkich opowiadań, historii i złotych myśli, które dotychczas były porozrzucane po...

38,00 zł

św. Jan Bosko

Kalendarz kieszonkowy składa się z dwóch części: terminarza oraz modlitewnika, w którym...

9,90 zł

Z typowej, niektórzy powiedzą banalnej, biografii Świętego Lodovico Gasparini (reżyseria...

4,99 zł

„Wspomnienia Oratorium” św. Jana Bosko są jedną z najbardziej osobistych, być może...

25,00 zł

Otoczony gromadą chłopców któregoś dnia ksiądz Bosko zapytał jednego z nich: "Co jest...

12,60 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

Słówka na dobranoc są tradycją wybitnie salezjańską. Ostatnio przełożony generalny...

13,20 zł

książka

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

11,80 zł

Mocne świadectwo Katarzyny ukazuje, jak łatwo człowiek może oderwać się od Boga, licząc...

23,00 zł

Ta książka spokojnie idzie pod prąd, sugerując proste i dostępne dla wszystkich sposoby...

18,00 zł

Powieść dla wszystkich tych, którzy nie stracili jeszcze wiary w uzdrawiającą moc miłości...

7,00 zł

Kolorowanka o Eucharystii, która wyjaśnia Mszę Świętą, odwołując się do codziennego życia...

9,90 zł

Na książeczkę tę składają się małe opowieści oraz kilka refleksji. Jest to coś w rodzaju...

11,80 zł

opowiadania dla ducha

Kolejna pozycja z serii ilustrowanych książek autorstwa B. Ferrero, zawierająca małe...

11,80 zł

«Credo (Wierzę, Wyznanie wiary)» stanowi jedno z największych wyzwań dla katechetów i...

11,20 zł

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

11,80 zł

Książeczka ta zawiera małę historyjki i klka myśli, maleńkich pigułek mądrości duchowej....

11,20 zł

Książeczka opowiada dzieciom o Bogu. Razem z krótkimi historyjkami jest w niej zawarte...

8,40 zł

Nikodem - ciuchy dla wiary

Elegancka saszetka na denary, talenty, srebrniki i kosztowności. Idealna do noszenia na...

49,00 zł

Skarpety kościołowe to idealna propozycja dla eleganckich Panów uczęszczających na...

15,00 zł

Czapka "Pochwalony!" w kultowym kroju - truckerka. Siateczka zapewnia doskonałą...

39 zł

Koszulka inspirowana uzdrowieniem niewidomych pod Jerychem. Jezus dotknął ich oczu, a...

59,00 zł

Nasz fartuch to absolutny "must have" w kuchni każdej porządnej i nieporządnej pani domu...

65,00 zł

Mojżesz koszulka męska. Projekt inspirowany fragmentem Księgi Wyjścia. "Mojżesz wyciągnął...

55 zł