Marta Charytoniuk, Albania

List z Albanii

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

I nie najgorsza jest ta bieda, choć uderzyła mnie porządnie, ale to, że są chorzy, którzy mimo całej rodziny za ścianą, nie interesują nikogo.

17/18 czerwca 2004

Gdzieś na drugim końcu Europy, w niejakiej miejscowości Bilaj, właśnie dochodzi północ. Słychać tylko obroty łopatek wiatraka, ograniczającego uczucie duszności, choć nie wiadomo na jak długo... dopóki dają prąd.

Piszę do Was, Kochani, choć dziś będzie bardziej refleksyjnie. Albania, którą tak zachwalałam, że piękna, nadal jest piękna, choć pokazała także swą drugą twarz.

W pierwszy piątek czerwca wybraliśmy się z księdzem z Komunią Świętą do chorych w wiosce. Ksiądz wziął Pana Jezusa i olejki, a ja stetoskop i ciśnieniomierz. Wszędzie przyjmowano nas chętnie i bardzo gościnnie. Częstowano piwem, swojskim winem i czym chata bogata. I choć czasem wcale nie bogata, tylko bieda aż piszczy, to obfitująca w serdeczność.

Podstawowe pytanie gospodarzy, to czy jestem mężatką. Najstarszy mieszkaniec Bilaj postanowił znaleźć mi męża. Nie martwcie się kochani rodzice, to tylko żarty, wydam się tylko za Polaka (już postanowione).

I nie najgorsza jest ta bieda, choć uderzyła mnie porządnie, ale to, że są chorzy, którzy mimo całej rodziny za ścianą, nie interesują nikogo. Jedna kobieta, córka sparaliżowanej pani, miała wręcz pretensje, że przyszliśmy. "Po co jej lekarz, po co jej ksiądz?" - albo inna pani okryta stertą szmat!

Przy okazji badałam połowę pozostałej rodziny. Najwdzięczniejszą pacjentką była Diana, 8-letnia dziewczynka, która jak mnie tylko ujrzała, popadła w spazmatyczny płacz, a gdy okazało się, że mam ją osłuchać, bo kaszle, uciekła do sąsiedniego domu. Nie ma to jak urok osobisty - odnalazłam ją razem z jej mamą, przekonałam do siebie, połaskotałam i palnęłam parę głupot łamaną albańszczyzną. Spazmatyczny płacz przerodził się w spazmatyczny śmiech. Osłuchałam płuca i świszczało że hej. Na kontrolne wizyty Diana przychodzi uśmiechnięta od ucha do ucha, a uśmiecha się tak pięknie i często, że mnie po prostu rozbraja. Co najważniejsze - już nic nie słychać w oskrzelach.

Są jednak i inni pacjenci: przyszedł pan w ciężkim stanie (tajemnica lekarska co mu było). Wg mnie kwalifikował się tylko do szpitala, ale zbagatelizował swój stan. Być może nie przez ignorancję, ale brak pieniędzy i ograniczone możliwości pomocy w szpitalu. Bardzo mnie to przejęło, ale z drugiej strony nie jestem tu, żeby bawić się w dr Quinn i podejmuję decyzje z największą roztropnością, jaką posiadam. Lekarz, odkąd dyżuruję, przychodzi częściej niż zwykle. Ale to jak traktuje pacjentów sprawia, że scyzoryk się otwiera w kieszeni. Potrafi przyjąć kogoś w drzwiach, i najczęściej odprawia ludzi z kwitkiem. Przy okazji stwarza otoczkę wielkiego lekarza. Całe szczęście dyżurujemy o różnych porach.

To właśnie o tym piszę jako o drugiej twarzy Albańczyków. Z jednej strony gościnni, otwarci, przyciągający niczym magnes, z drugiej strony zakompleksieni, chcieliby być znaczący, a nie mają kompetencji (kierowanie ruchem przez drogówkę polega na bezwiednym wymachiwaniu lizakiem i właśnie na tych skrzyżowaniach tworzą się największe korki), nie potrafią brać na swoje barki odpowiedzialności społecznej (rzucają śmieci gdzie się da), są mało przewidujący. Czasami czuje się tutaj jak gdybym grała statystkę w "Misiu".

Jedziemy pewnego dnia samochodem, stoi drogówka. Patrzymy zadziwieni. O, mają radar! Gdzie radar ustawiono? 20 m dalej po dziurach na drodze i to dziurach takiego kalibru, że nie sposób po nich jechać szybciej niż 20km/h. Na drogach, które idzie porównać tylko do szwajcarskiego sera, panuje jedno prawo: prawo dżungli - kto pierwszy, ten lepszy. Jednak radzę sobie za kółkiem.

Albo czy wiecie, że niemowlęta są przywiązywane do kołyski tak, że skrępowane nie są w stanie się ruszyć, dzięki czemu nie płaczą, a matki maja czas na prace przy domu.

Dużo czasu upłynęło na przygotowaniach do prymicji księdza Artana z Bilaj. Wydarzenie historyczne. Pierwszy ksiądz z tej wioski, jeden z pierwszych albańskich księży wyświęcony po obaleniu reżimu Hodży. Nawet zwyczaje prymicyjne zaczerpnięto z południa Polski, bo w Albanii nie ma w tym zakresie tradycji. Na mszy prawie cały kościół płakał ze wzruszenia. Ludzie zaangażowali się w przygotowanie przyjęcia: przynosili tradycyjne ciasta: byrek czy przesłodką baklawę. Księża, którzy przybyli z Polski (jak się okazało świat jest tak mały, że byli to akurat koledzy mojego wujka z Węgorzewa), zabawiali gości gromkim śpiewem starych polskich przebojów.

Duszą towarzystwa był Dziadek. Przeznakomita postać, która piastuje stanowisko wicegenerała w Rzymie i jada obiady z Ojcem Świętym, robi najpyszniejsze spaghetti bolognese, jakie jadłam, i zna chyba wszystkie kawały świata. Dziadek został dziadkiem, gdyż tak wskazuje logika - skoro x. Darek zwraca się do Niego "ojcze", a ja do x. Darka "padre", to chyba jasne. Całe dnie spędzał w kuchni, dbając o dobrostan żołądków gości. Nigdy nie słyszałam z jego ust, żeby coś było nie tak: zawsze czuł się świetnie, bawił się doskonale. A zamiast "poproszę używać" zwrotu: "bądź tak dobra/y", który na stałe wpisał się w nasze słownictwo.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

polecamy

Z serii ilustrowanych książek zawierających małe opowieści oraz refleksje i sentencje....

13,90 zł

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Argumenty dla wierzących. Odpowiedzi dla poszukujących.

29,90 zł

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

12,90 zł

Zbiór 133 ćwiczeń teatralnych, które w wielu sytuacjach mogą służyć także jako ćwiczenia...

10,90 zł

Jak dobrze i mądrze budować relację z nastolatkami? Jak dojrzale rozmawiać z tymi,...

38,90 zł

św. Jan Bosko

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Kalendarz kieszonkowy składa się z dwóch części: terminarza oraz modlitewnika, w którym...

9,90 zł

Z typowej, niektórzy powiedzą banalnej, biografii Świętego Lodovico Gasparini (reżyseria...

4,99 zł

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

„Wspomnienia Oratorium” św. Jana Bosko są jedną z najbardziej osobistych, być może...

25,00 zł

Albumowe wydanie biografii św. Jana Bosko zawierające zdjęcia archiwalne Świętego. Po...

18,90 zł

książka

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Ta książka spokojnie idzie pod prąd, sugerując proste i dostępne dla wszystkich sposoby...

18,00 zł

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

„Wspomnienia Oratorium” św. Jana Bosko są jedną z najbardziej osobistych, być może...

25,00 zł

W książce "Bohaterska Piątka", którą ponownie oddajemy w ręce czytelników, ks. Leon...

19,90 zł

Mocne świadectwo Katarzyny ukazuje, jak łatwo człowiek może oderwać się od Boga, licząc...

23,00 zł

opowiadania dla ducha

Z serii ilustrowanych książek zawierających małe opowieści oraz refleksje i sentencje....

13,90 zł

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

12,90 zł

To kolejna książka z opowiadaniami Bruna Ferrero, która pomaga wejść w świat wiary...

12,20 zł

Opowiadania Bruno Ferrero w sposób obrazowy i czuły ukazują różne sytuacje, a ich...

13,90 zł

Ta książeczka pragnie opowiedzieć najmłodszym o pięknie i znaczeniu Eucharystii....

12,20 zł

przypinki

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł