Przemysław Wieczorek

Komentarze na 10. niedzielę zwykłą, rok A

Dodano: 6 czerwiec 2008 r.

Pójdź za mną! - woła dziś do każdego z nas Chrystus. Pragnie, byśmy tak jak celnik Mateusz zostawili nasze dotychczasowe życie i poszli za Nim, stając się Jego uczniami.

Na wejście:

Pójdź za mną! - woła dziś do każdego z nas Chrystus. Pragnie, byśmy tak jak celnik Mateusz zostawili nasze dotychczasowe życie i poszli za Nim, stając się Jego uczniami. Chrystus nie patrzy na nasze grzechy, nie ocenia naszej przeszłości, nie wypomina nam naszych upadków. Jedyne czego od nas oczekuje to nasza miłość. Wzywa nas do zbudowania głębokiej relacji z Nim, do poznania Boga, porzucenia dotychczasowych przyzwyczajeń, ambicji i planów. Pragnie bowiem nadać naszemu życiu nowy, głębszy sens i zaprosić do wejścia na drogę Jego uczniów. Od nas tylko zależy, czy odpowiemy na Jego wezwanie i pójdziemy za Nim.

Przed czytaniami:

Dzisiejsza Liturgia Słowa uświadamia nam, że Chrystus przyszedł na ziemię, aby zbawić grzeszników, uzdrowić chorych na duszy i odmienić życie tych, którzy żyją bez Boga. Zapewnia nas o tym Ewangelia, wspominając, jak Jezus powołał celnika Mateusza. Nie przeszkadzała mu bowiem zła opinia, jaką cieszyli się w społeczeństwie poborcy podatkowi, nie bał się też zasiadać do stołu z grzesznikami. Chrystus przecież nie patrzy na naszą przeszłość, lecz jedynie na wiarę.

A św. Paweł za wzór wiary stawia nam dziś Abrahama, przypominając o jego niezachwianej ufności w Boże obietnice. Niestety, nam często daleko jest do takiej relacji z Bogiem, a bywa nawet tak, jak pisze o tym dziś prorok Ozeasz, że miłość nasza przypomina poranną rosę i chmury, które szybko znikają.

Bóg jednak nie oczekuje od nas wiele. Nie pragnie surowego wypełniania nakazów, skrupulatności w obrzędach ani nawet ofiar, lecz tylko naszej miłości. Dołóżmy zatem starań, aby poznać Pana, bo przyszedł do nas, aby nas zbawić i powołać na swoich uczniów.

Na zakończenie:

Chrystus jak najlepszy lekarz przyszedł dziś, by pocieszyć nas dobrym słowem i uleczyć z naszych chorób. Nakarmił nas swoim Ciałem, by uzdrawiać nasze rany i uwalniać z utrapień.

I tak jak niegdyś oderwał Mateusza od stołu celnego i zasiadł do uczty z grzesznikami i celnikami, tak dziś i nas odrywa od naszych zmartwień, problemów czy przyzwyczajeń, byśmy kiedyś mogli zasiąść razem z Nim na uczcie w niebie.

Niech w tej niezwykłej przygodzie i wyzwaniu, jakim jest droga uczniów Chrystusa, towarzyszy nam nieustannie Boże błogosławieństwo.

Tagi: liturgia
Reklama