nr 5/2010
ks. Marek Chmielewski SDB

Kierownik duchowy

Słówko o księdzu Bosko

Dodano: 28 styczeń 2011 r.

To, co wyróżnia księdza Bosko spośród uznanych autorytetów kierownictwa duchowego, takich jak choćby św. Ignacy, św. Franciszek Salezy czy św. Jan od Krzyża, jest specjalne dowartościowanie kierownictwa duchowego wspólnotowego.

Ksiądz Bosko wciąż mnie zadziwia. Przy okazji obchodów 150-lecia powstania Zgromadzenia Salezjańskiego zdałem sobie sprawę – dziś wiem, że to nie to samo, co wiedzieć, bo o faktach, które teraz przywołuję, wiedziałem od dawna – że założył je kapłan, którego Kościół zwykł nazywać „ojcem i nauczycielem młodzieży”. A przecież w wieku dwóch lat stracił własnego ojca! Co więcej, założył Zgromadzenie Salezjańskie wraz z grupą własnych wychowanków, z których większość, podobnie jak on, była sierotami. Niebawem, po śmierci założyciela, salezjanie rozeszli się niemal po całym świecie, stając się – tak jak ksiądz Bosko – ojcami dla rzesz młodych ludzi. Sekret takiego „promieniowania” leży w ojcostwie kapłańskim, wzbogaconym mądrością pedagogiczną wychowawcy, które charakteryzowały księdza Bosko.

W tym kluczu należy postrzegać jego obecność wśród młodych, jego bycie asystentem, bratem, przyjacielem i ojcem, przewodnikiem i kierownikiem duchowym, który towarzyszy wychowankom i współbraciom w wieloraki sposób w różnych momentach ich życia. Ojcem, przyjacielem, przewodnikiem i kierownikiem duchowym młodych był przede wszystkim w konfesjonale. Ks. Caviglia, wieloletni penitent księdza Bosko, jego biograf oraz popularyzator duchowości i pedagogii założyciela salezjanów, wspomina w książce „Savio Dominik i Ksiądz Bosko”: „Nikt nie wszedł do domu księdza Bosko, żeby od pierwszej chwili nie wskazano mu konfesjonału, w którym on, spowiadając, kierował”.

W konfesjonale ksiądz Bosko dotykał z prostotą spraw istotnych, udzielał nauk na miarę młodzieży, potrafił być surowy w ocenie zjawisk, ale miłosierny i pełen szacunku w podejściu do penitenta. Zwracał uwagę na obecność Bożą, potrzebę życia w bojaźni Bożej, na ascezę, poczucie obowiązku, potrzebę radości. Bardzo chętnie, w umiejętny sposób, szukał sposobów prowadzenia indywidualnego kierownictwa duchowego poza konfesjonałem. Nie uchybiał jednak w niczym należytej ostrożności. Potrafił budzić w ludziach taką ufność, że – jak zaznacza ks. Caviglia – nikomu z jego penitentów „nie sprawiało kłopotu rozmawiać z nim przy spowiedzi albo poza nią o sprawach najbardziej wewnętrznych i delikatnych”.

Ten rodzaj kierownictwa indywidualnego przyjmował różne formy. Czasem było to „słówko na ucho”, czyli jedno lub kilka zdań powiedzianych chłopcu w cztery oczy, nieraz szeptem, często znienacka, np. na boisku lub w drodze do szkoły. Innym razem ksiądz Bosko pisał kilka słów na małej kartce i zostawiał ją w książce lub pod poduszką jakiegoś wychowanka. Nie brakowało też dłuższych rozmów odbywanych w zaciszu biura. To jednak, co wyróżnia założyciela salezjanów spośród uznanych autorytetów kierownictwa duchowego, takich jak choćby św. Ignacy, św. Franciszek Salezy czy św. Jan od Krzyża, jest specjalne dowartościowanie kierownictwa duchowego wspólnotowego. On, ceniąc i praktykując kierownictwo indywidualne, niezwykle dowartościowywał kierownictwo duchowe wspólnotowe.

Przede wszystkim był formatorem środowiska, przewodnikiem i animatorem wspólnoty oratoryjnej. Troszczył się o wysoki poziom duchowy atmosfery wychowawczej w Oratorium, o pogodne relacje pomiędzy wszystkimi, o trwanie wspólnoty w łasce Bożej, o przekaz wartości i codzienną wierność im. W związku z tym stawiał sobie ambitne cele: wychowanie młodych do wiary, doprowadzenie do osobistego spotkania z Chrystusem, zaangażowanie apostolskie w Kościół, chrześcijańską przemianę świata, świętość wychowanków. Do ich realizacji używał odpowiednich środków: katechezy, konferencji, słówka wieczornego, rekolekcji, różnorodnych publikacji, sakramentu pokuty i Eucharystii, towarzystwa religijnego, przygotowania zawodowego, kształcenia, sportu, teatru, wycieczek. Tak rodziła się atmosfera sprzyjająca kierownictwu duchowemu. „Kto zwiedza Oratorium – relacjonował swe wrażenia z wizyty na Valdocco bp De Gaudenzi z Vigevano – ten czuje tam natychmiast coś, nie wiem jak to wyrazić, pobożnego, czego nie da się łatwo odczuć w innych instytutach; wydaje się, że to w instytutach księdza Bosko oddycha się właśnie atmosferą Jezusa Chrystusa”.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA