11/2013
Małgorzata Szewczyk

Kapłaństwo - mission (im)possible?

Dodano: 25 marzec 2013 r.

Kapłaństwa nikt nie może sam sobie wybrać. Być „alter Christus”, czyli drugim Chrystusem, którym ma stać się każdy ksiądz, to nie „zadanie na chwilę”, ale na całą wieczność.

...ciąg dalszy

Niektórzy zatracili swój pierwotny seminaryjny zapał i stali się niewolnikami karier, układów, salonowych konwenansów, ulegli światowym pokusom ciała, władzy, posiadania. Niektórzy ulegli przeświadczeniu, że są „naczyniami wybranymi”, a nie „glinianymi” (2 Kor 4, 7). Inni nawet odeszli od Boga, bo im się wszystko znudziło. Chrystus stawia sprawę radykalnie: „Kto staje się powodem grzechu...”. Znana jest dalsza część tej przestrogi. Na szczęście kapłańskie grzechy nie legitymizują się, rękojmią jest in persona Christi. Nie ma jednak cienia przesady w stwierdzeniu, że sakrament kapłaństwa zobowiązuje. Od kogo bowiem, jak nie od księdza, winniśmy oczekiwać uczciwości, prawdomówności, sprawiedliwości, a przede wszystkim świętości, o ile to pojęcie coś jeszcze znaczy w dzisiejszym świecie. Współcześni ludzie, wbrew pozorom, nie oczekują tego, by byli księżmi biznesmenami, księżmi designerami, księżmi globtroterami, księżmi dobrymi kumplami, ekspertami w dziedzinie budownictwa, ekonomii czy polityki. Przed tym wszystkim przestrzegał papież Benedykt XVI podczas spotkania z duchowieństwem w warszawskiej archikatedrze w 2006 r. „Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem” – i podkreślił: „Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa”. Do tych oczekiwań można jeszcze dodać: wierność słowu Bożemu, umiłowanie człowieka, wzniosłość w świadectwie, „głód wieczności”, godne świadczenie o Ewangelii. Wymagające? Bezsprzecznie, ale cechy te nie zmieniły się od wieków.

Zmarnuje się chłopaczysko!

O tym, jak trudno jest być księdzem, pisał ks. Jan Twardowski: „Jak ksiądz ma połataną sutannę, mówią: – Jaki nieporządny!/ Jak ma piękną i nową, zastanawiają się, za co on ją kupił?/ Jak ksiądz jest przystojny, mówią: – zmarnuje się chłopaczysko!/ Jak jest brzydki: – Co?! To już takie łamagi święcą na księży?/ Jak mówi długie kazania, mówią: Zamęczy nas! /Jak mówi krótkie: – Nieprzygotowany! Jak jest młody, mówią: – Za młody! Nie ma/ doświadczenia! Grzech machnie ogonem i przewróci się. /Jak jest stary: – No tak, święty, bo stary. Grzechy same od niego pouciekały. /Trudno być księdzem, dlatego ksiądz odwraca się czasem do ludzi plecami, żeby nie widzieli,/ jak płacze, kiedy podnosi ukrytego Pana Jezusa w swoich rękach”. Chrystus powiedział: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem...”. W jednym z wywiadów benedyktyn o. Leon Knabit w syntetyczny sposób nakreślił warunki, jakie muszą być spełnione, by mężczyzna mógł zostać księdzem. To trzy elementy: głos Boży, odpowiedź na jego wezwanie oraz „pieczęć Kościoła”. Nowy Testament wspomina, że powierzanie urzędu w Kościele odbywało się przez wkładanie rąk na kandydata. Wystarczy sięgnąć do Dziejów Apostolskich, gdzie czytamy, że wspólnota wierzących wybrała siedmiu mężów dobrej sławy, pełnych ducha i mądrości jako diakonów wspólnoty, mających za zadanie wspomaganie Apostołów w ich pracy. „Przedstawili ich Apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce” (Dz 6, 6). W ten sam sposób odbywa się to obecnie. Powołanie do służby w Kościele zlecają biskupi przez modlitwę i włożenie rąk na głowy kandydatów. Tym samym udzielają im święceń kapłańskich. O motywację wyboru kapłaństwa jako „planu na życie” trzeba by pytać każdego z nich. Pochodzą z wielkich metropolii i małych prowincji, różnych środowisk i rodzin, stąd prawdą jest, że w każdym księdzu odbija się i przegląda cały Kościół. Różnica tkwi w tym, że co innego czuć się wezwanym do kapłaństwa, co innego zostać księdzem, a jeszcze co innego być księdzem.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź