Czy ciągle ta „mała” przywara – nieuporządkowana uczuciowość – ma sprawiać, że permanentnie zakopujemy nasz talent? Według Ewangelii, ten, kto go nie pomnoży, otrzyma straszną karę …
Co takiego? Uczuciowość miałaby być grzechem?
No nie, to chyba jakaś pomyłka!
A jednak…
Zacznijmy od początku.
Jako Polacy jesteśmy narodem ludzi bardzo zdolnych. Studenci odznaczają się błyskotliwością i ciągle mają wiele wspaniałych inicjatyw. Potrafią pomagać wielu osobom, angażować się całym sercem na przykład w Szlachetną Paczkę, Orkiestrę Świątecznej Pomocy, wolontariat z okazji Europejskich Dni Młodzieży, Euro 2012 itd.
SUPER!
Ośmielę się stwierdzić, że Polacy są zdecydowanie zdolniejsi niż średnia światowa. I nie piszę tego, żeby tu komuś kadzić. Bynajmniej!
Taka jest po prostu prawda!
Ale z drugiej strony, okazuje się, że niewielu z nas dochodzi do czegoś wspaniałego i wielkiego w życiu.
Dlaczego?...
Odpowiedź jest bardzo prosta – z powodu nieuporządkowanej uczuciowości.
To pierwszy polski grzech główny, który nas nieustannie blokuje.
„A cóż to takiego jest?” – zapyta ktoś.
To coś, co czasem w potocznym języku określa się jako słomiany zapał.
Podejmowanie się jakiegoś dzieła, ale nie doprowadzanie go do końca.
Potrafimy snuć cudowne plany i marzenia, czego to w życiu nie chcielibyśmy osiągnąć. Podejmujemy pierwsze kroki. Ale, niestety… Zwykle ustajemy na początku lub w połowie drogi. Bardzo szybko zniechęcamy się i wycofujemy. Powód zawsze się znajdzie:
– Mam dziś zły dzień.
– Halny wieje.
– Niskie ciśnienie.
– Nie mam dziś nastroju.
– Nie czuję już tego.
– Nic na siłę!
– Nie mam czasu.
– …
Zawsze znajdziemy tysiące racji, żeby nie doprowadzić do końca naszych zamierzeń.
Ktoś, na przykład, postanowił sobie, że będzie się ostro uczył języka obcego. Ale po kilku dniach systematycznego wklepywania słówek przychodzi „załamanie pogody”. Lub inna „duchowa niemoc”. I to już wystarczy, żeby odsunąć swoje postanowienie w nieskończoność.
Ktoś inny chciałby porządnie przyłożyć się do studiowania albo modlić się codziennie w ciszy. Lub czytać Pismo święte każdego wieczora. I także nie dopina swego. „Wczoraj mi się chciało, ale dzisiaj już nie. Jutro też mi się nie będzie chciało”. I w końcu dochodzi do bezosobowego stwierdzenia: „Nie udało mi się”. Nie potrafi powiedzieć: „JA tego nie zrobiłem”. Oraz zadać sobie pytania: „Dlaczego?”
I ten pierwszy, i ten drugi nie są wobec siebie konsekwentni.
Nie chcą widzieć, że idą za uczuciami, a nie za wolą!
Ściąganie jest dramatyczną plagą młodego pokolenia. Mogę to osobiście potwierdzić jako wykładowca...
Smutek jest obecny niemal wszędzie w naszej rzeczywistości – często maluje się na twarzy sprzedawczyni,...
Co to takiego? To nieuświadomiona forma egoizmu polegająca na tym, że nie szanuje się czasu drugiego...
Budowanie chińskiego muru, nauka chińskich znaków, konkurs jedzenia pałeczkami czy gra w...
Tym razem hasłem przewodnim jest wierność – wierność swoim ideałom, wierność sobie,...
W przeddzień inauguracji obchodów 25. rocznicy beatyfikacji bł. Karoliny odbyła się...

Rozpłakałam się... To jest świętość! A ja, taki obrzydliwy grzesznik, co wszystko ma,...
Budowanie chińskiego muru, nauka chińskich znaków, konkurs jedzenia pałeczkami czy gra w...
Tym razem hasłem przewodnim jest wierność – wierność swoim ideałom, wierność sobie,...
W przeddzień inauguracji obchodów 25. rocznicy beatyfikacji bł. Karoliny odbyła się...
Dodaj nową odpowiedź