2007-03-15 16:46:28
Zbigniew Barteczka
Wiersze
Inne wiersze autora
* * *
staję przed tobą
utrudzony barwą dnia
pytam o dalszą drogę
w strugach deszczu
drżącym głosem
wypowiadam Twoje imię
wołam w nieskończoność
przyjdź i oczyść moją duszę
pozwól wznieść się w niebo
daj mi siłę przebaczyć
niech spłonie złość
w ogniu miłosierdzia
zagubione anioły
błąkają się po świecie
niespokojne dusze
mijamy się codziennie
nie słysząc nawet
trzepotu białych skrzydeł
czujemy wzajemną
obecność w powiewie
błękitnego oceanu
czasem się wzruszamy
śmiejemy się szczerze
w płomieniu pamięci
zamykamy pokornie oczy
* * *
liście samotności usychają
w zbliżeniu wielu prawd
próbuję harfą czasu
zatrzepotać skrzydłami
na smyczkach porannej rosy
otwieramy się na złudne idee
malujemy akwarelą
na szkle
kolorowe obrazki świata
w modnych prochowcach
przemierzamy wszechświat
* * *
przy stoliku usiadła nadzieja
zamówiła kawę i ciastko
niepozornie rozgląda się dookoła
może spotkamy się?
porozmawiamy o…
zresztą nieważne
możemy patrzeć na siebie
do pierwszego pocałunku
* * *
satynowy motyw na płótnie
wiatru delikatna bryza
pomosty naszego milczenia
na zawsze połączyły łzy
miraże pastelowych cieni
oślepiła tęcza pocałunków
kruche gałązki deszczu wirują
dopala się ulotna pajęczyna
w babim lecie utkana mgiełka
każde słowo ostrzem sensu zabija pozostałe zalążki nadziei
* * *
po gzymsie prawdy znów balansuję
wczoraj wszystko było takie realne
o poranku zastałem zamknięte drzwi
języki krzyku przerwała wstęga ciszy
twoje dłonie w moich płoną
taksówka czeka
walizki i parasol spakowane
ukradkiem spoglądasz na zegarek
wychodzisz
pozostawiając pustą kanapę
* * *
jak z wikliny plotę słowa
makatki znaczeń i zdań
cynowym naczyniom
nadaję nowy byt
kreuję światy odległe
nie poznane
w zdroju miłości
topię ból człowieczy
akwarelą przebaczenia
maluję jutrzenkę
nadchodzącą wiosnę
* * *
to tylko dzwonki
wibrują w przestrzeni
tańczą na bruku iskry
z twoich łez
powstała tęcza spójrz
ponad wszystko
ujmij w dłonie
płatki nadziei
nie spychaj w otchłań
marzeń
jesteś silna