Arkadiusz Jakubowski

Tam, gdzie wiatr zaniesie

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Takich kobiet jak ona jest w Polsce kilkanaście - pilotów balonowych z licencją. Kiedyś wylądowaliśmy nieopodal wsi - wspomina Ewa. - Ludzie pytali, czy to wojna, czy koniec świata.

fot. Mirosław Krajewski

Na górze często jest zimno. Nie wolno więc zapomnieć o czapce i rękawiczkach. Ale na górze jest też cicho. I wielu właśnie dla tej ciszy lata. - W ciszy czujesz, że wszystko co złe naprawdę jest poza tobą, na dole... Przynajmniej tak długo, póki nie wylądujesz - mówi Ewa Prawicka-Linke.
Takich jak ona kobiet jest w Polsce kilkanaście. Właściwie nawet nie wiedzą, jak o sobie mówić. No bo przecież nie pilotka.
- Najlepiej normalnie: pilot balonowy - mówi. I prędko dodaje: - Oczywiście z licencją.

Do gotowania lewe ręce

Na stole w kuchni leży najnowszy Grisham.
- Niektórzy powiedzą, że to mało kobiece, ale ja uwielbiam literaturę sensacyjną i żużel. Jestem zapalonym kibicem Unii Leszno - opowiada o sobie, podając w salonie herbatę. - Tylko do gotowania mam dwie lewe ręce. I do szycia też.
Właściwie Ewa od dziecka była skazana na latanie. Nie mogło być inaczej, jeśli jest się córką Bogdana Prawickiego. To on jako zawodowy pilot EuroLOT-u i weteran baloniarstwa zaraził córkę powietrznym bakcylem.
- Mój pierwszy lot odbyłam na Kościuszce, tak nazywał się balon - wspomina Ewa. - To był lot na uwięzi. Nic wielkiego, na jakieś trzydzieści metrów. Drugi raz poleciałam z tatą. Dał mi potrzymać palniki i już wiedziałam, że ja też chcę tak jak on.
Ale chcieć to jedno, a móc to drugie. Nim pozwolą polecieć samemu, trzeba zaliczyć żmudne szkolenie, lekarskie badania i tak zwany lot dopuszczający. Samodzielny, ale pod okiem wykwalifikowanego instruktora.

Tata wyskoczył

Wrzesień w dziewięćdziesiątym siódmym był upalny. Wylecieli sprzed Hotelu Akwawit. Wiatr wiał w stronę Gronowa.
- Ojciec kazał mi wylądować w miejscu, gdzie dzisiaj stoi Brico Marche - wspomina Ewa. - Zeszłam balonem w dół i kiedy kosz dotknął ziemi, tata wyskoczył z niego. a odciążony balon wyskoczył w górę.
Nie miała wyjścia, została sama i sama musiała lecieć. -Taki był mój pierwszy samodzielny lot - opowiada. Niebawem uzyskała licencję pilota balonowego.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA