MaDabr

"Odnawia" siatkarki

rozmowa z Tomaszem Karakulą, masażystą kadry polskich siatkarek

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

- Podczas zawodów, kiedy gramy mecze dzień po dniu, codziennie w godzinach nocnych muszę zrobić wszystkim masaże. Przy stole od masażu muszę wtedy spędzić codziennie 3-4 godziny.

Od kiedy pracuje Pan z kadrą Polskich siatkarek?

- Od sierpnia 2000 roku.

Jak do tego doszło?

- Współpracę zaproponował mi ówczesny trener kadry siatkarek Zbigniew Krzyżanowski. Pracowałem jako masażysta w klubie Podlasie Sokołów Podlaski, trener Krzyżanowski prowadził w niedalekim Węgrowie zespół Nike w serii A siatkarek. Zadzwonił do mnie, bo chciał mnie sprawdzić jako nowego człowieka w roli trenera odnowy biologicznej. Pojechałem do Zakopanego na pierwszy obóz selekcjonujący dla kadry, zawodników i trenerów. Wtedy spodobaliśmy się sobie, gdyż mieliśmy takie same poglądy na wiele spraw. Trener zaproponował mi współpracę i tak już zostało. W maju minionego roku nastąpiła zmiana na stanowisku selekcjonera kadry. Został nim Andrzej Niemczyk. Zadzwonił do mnie z pytaniem, czy chcę nadal współpracować, spotkaliśmy się kilka razy i jesteśmy razem po dziś dzień. Najważniejsze w tym wszystkim, że mamy wyniki.

Czy praca trenera jest Pana jedynym zajęciem zawodowym?

- Na stałe jestem zatrudniony jako magister fizjoterapii na oddziale neurologii w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Sokołowie Podlaskim oraz prowadzę prywatny gabinet rehabilitacji i odnowy biologicznej.

W jaki sposób udaje się panu łączyć pracę z kadrą z obowiązkami rodzinnymi?

- Mam żonę i dwóch synów (6 lat i 1 rok). Po dłuższej rozłące chłopaki muszą się do mnie przyzwyczaić, natomiast moje obowiązki zawodowe podczas mojej nieobecności przejmuje żona, która jest również magistrem fizjoterapii.

Kto stanowi tzw. główną ławkę trenerską w drużynie?

- Pierwszy trener Andrzej Niemczyk, drugi trener Ireneusz Kłos, lekarz Maciej Jędrasik oraz trener odnowy biologicznej, czyli w tym przypadku ja... (śmiech)

Jest pan obecny na każdym meczu?

- Tak. Jestem na każdym meczu. Może nie być lekarza, ale masażysta musi być zawsze, aby zrobić całą czarną robotę w szatni przed meczami: poleczyć powybijane palce, obolałe kolana, poskręcane stawy. U zwykłego śmiertelnika staw skokowy goi się cztery tygodnie, a ja mam na to nieraz cztery dni.

Jak długo trwają takie masaże?

- Podczas zawodów, kiedy gramy mecze dzień po dniu, codziennie w godzinach nocnych muszę zrobić wszystkim masaże. Przy stole od masażu muszę wtedy spędzić codziennie 3-4 godziny.

Masuje się głównie...?

- (śmiech) Kończyny i plecy, czyli wszystko.

Oprócz codziennej ciężkiej pracy treningowej i szkoleniowej jest druga milsza strona tej pracy, a mianowicie wyjazdy na mecze na wszystkie kontynenty?

- Najprzyjemniejsze w tym wszystkim są mecze i emocje związane z nimi. Wyjazdy są przyjemne, ale jeśli się trafia wyjazd do Argentyny w sierpniu, kiedy jest tam minus 10 stopni, następnie przejazd do Rio De Janeiro, gdzie jest plus 40 stopni, to wtedy nie jest łatwo. Fakt, że przez te cztery lata zwiedziłem niezły kawałek świata.

Czy zmieniło się coś w tej reprezentacji, gdy objął ją trener Andrzej Niemczyk?

- Na pewno zmienił mentalność dziewczyn. Do tej pory wydawało się, że zawodniczki mające 28-35 lat, które dotychczas nie odniosły sukcesu, nie są w stanie już tego zrobić i stawiano na młodzież. Trener potrafił dotrzeć do nich. Na odprawach mówił: "Dziewczyny, gramy za Polskę i musimy wygrać ten mecz". Odpowiedzialność za wyniki trener wziął na siebie, w ten sposób zdjął cały balast obciążeń psychicznych związanych z meczami. Założył, że co może zrobić, to robi na treningach. Nie koryguje w przerwach meczu błędów, uznając, że może to być tylko przeszkoda dla zawodniczek. Przerwa jest na odpoczynek, rozluźnienie się i skoncentrowanie na grze.

Trener pozwala siatkarkom na używki?

- Na piwo po treningu razem z nim i w jego obecności. Na treningach jest bezwzględny.

Gdzie najczęściej przygotowujecie się do ważnych rozgrywek?

- Naszym już stałym miejscem jest Szczyrk - stolica polskiej siatkówki. Tam jest rewelacyjny ośrodek przygotowań olimpijskich, a więc warunki mamy doskonałe.

Na ostatnim turnieju w Azerbejdżanie nie uzyskaliście awansu na Igrzyska. - Czy tę kadrę stać jest jeszcze na osiągnięcie jakiegoś sukcesu, czy może będą potrzebne zmiany?

- Powiem tak: jeszcze po cichu liczę na jakiś cud, może jeszcze zostanie nam przydzielone to wolne miejsce na igrzyskach. Najbliższą imprezą, do której za niedługo będziemy się przygotowywać, to silnie obsadzone zawody Grand Prix. Tam też zmierzymy po raz kolejny nasze siły z silnymi rywalami, a będzie ich większa liczba niż na igrzyskach. Jeśli ostateczny wynik zawodów nie będzie po naszej myśli, będą potrzebne na pewno jakieś zmiany, ale o nich w tej chwili nie chciałbym mówić.

Życzę zatem, aby ten cud się spełnił. Dziękuje za rozmowę.

- Dziękuję.

Rozmawiał: MaDabr

 

 

 

 

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA