O jednym takim, co doleciał do nieba

Dodano: 29 marzec 2011 r.

Jeśli ktoś chce być dobry w tym, co robi, jeśli chce, tak jak Małysz, polecieć do nieba swoich możliwości, niech pozostanie skromny i prosty w duchu.

fot. Tadeusz Mieczyński/Wikipedia

Sobota, 26 marca AD 2011, Wielka Krokiew w Zakopanem, godz. 19:07. 21,5 tysiąca ludzi jest świadkami ostatniego lotu największego spośród polskich orłów, jedynego z wąsami. Dla tych 21,5 tysiąca widzów, 40 tysięcy w całym Zakopanem oraz dla milionów Polaków przed telewizorami był to moment niezwykle wzruszający.

Adam Małysz ostatecznie zakończył karierę. Pamiętam Trondheim w 2001 roku. Jego skok na 138,5 metra, po którym trener Tajner złapał się za głowę, gdyż Małysz przeskoczył ostatni punkt pomiarowy, tak, że trzeba było ręcznie zmierzyć dokładną odległość. Pamiętam Predazzo w 2003 roku, kiedy został dwukrotnym mistrzem świata, pamiętam Planicę w 2007 roku, kiedy odbierał czwartą Kryształową Kulę, pamiętam jak podczas któryś zawodów w Sapporo po oddanym skoku, jego rywale natychmiast założyli mu żółtą koszulkę lidera, nie czekając nawet na dokładny pomiar skoku i końcową notę. To było jasne, że Adam wygrał. Tych zdań rozpoczynających się od „pamiętam” można by wymieniać bez końca. Każdy z kibiców ma swoje przeżycia związane ze skoczkiem z Wisły. Kiedy udzielał w 1996 roku wywiadu dla Telewizji Polskiej mówił, że zaszczytem było stanąć obok Jensa Weißfloga, bo może wtedy poczuć się jak mistrz. Cztery lata później sam nim został. Ale nie dlatego, że zdobył cztery medale olimpijskie, cztary razy wygrywał w Pucharze Świata, czterokrotnie był mistrzem świat, wygrał 39 razy w konkursach PŚ, 92 razy stawał na podium i ustanowił 27 rekordów skoczni. Dlatego, bo pokochały go miliony ludzi, nie tylko w Polsce. Zjawisko „małyszomanii”, jakie nastąpiło na początku XXI wieku, jest fenomenem na skalę światową. Ludzie potrafili dostosować do transmisji skoków narciarskich swoje plany popołudniowe, urlopowe, a nawet świąteczne. Wielu nie wyobrażało sobie, jak można przetrwać zimowy weekend bez Małysza. Jeszcze żaden sportowiec nie dostarczył kibicom tak dużej dawki czystych emocji…

Sobota, 26 marca 2011 r., Wielka Krokiew, godz. 12:26. Stoję wśród tysięcy fanów, czekam na wejście na skocznię, a jednocześnie myślę, jak on dziś skoczy, jak pożegnają go kibice, czy zdołają go w sposób należyty uhonorować za to, co zrobił dla polskiego sportu? Widzę wokół ludzi z przyklejonymi wąsami, mnóstwo flag, czapek, szalików, a na nich przeważnie dwa słowa: „Adamie, dziękujemy!”

Bo tak naprawdę ciężko jest zdobyć się na inne górnolotne słowa. Za tyle ogólnonarodowej dumy, radości można, a nawet powinno się dziękować najprostszymi słowami. Tak jak lubi Orzeł z Wisły. Bo to nie tylko sportowiec, który prze lata wypracował sobie charakterystyczną sylwetkę podczas lotu, to nie tylko idol nastolatków i wszystkich tych, którzy są głodni polskich sportowych sukcesów, to przed wszystkim prosty, skromny człowiek, który na swój sukces ciężko pracował i pokazał, że nie trzeba pokazywać się w brukowcach, żeby być na ustach wszystkich rodaków. Małysz jest niezaprzeczalnie przykładem do naśladowania. I to nie tylko dla sportowców. Jeśli ktoś chce być dobry w tym, co robi, jeśli chce, tak jak Małysz, polecieć do nieba swoich możliwości, niech pozostanie skromny i prosty w duchu. A o sukcesy niech będzie wtedy spokojny, bo „zwycięstwo jest przecież dla ludzi, zwycięstwo też w Tobie się tli, wystarczy, że w siebie uwierzysz, a przyjdą Twoje wielkie dni”.

Sobota, 26 marca, pod Wielką Krokwią. Ponad 20 tysięcy ludzi moknie i marznie na kilkustopniowym mrozie już ponad 6 godzin, żeby zobaczyć skok jednego człowieka. Nie jest to żaden oficjalny konkurs, po prostu pożegnanie sportowca wszech czasów. Króla zimy, Mistrza nad mistrzami nie tylko w skokach. Dlaczego tak przesadne określenia? Bo przesadne były jego sukcesy. Bo przesadne były emocje, które nam zafundował, bo wzruszał nas do łez. Patrząc na jego ostatni skok, na to, jak jest niesiony na rękach przez innych skoczków, też płaczę. Panie Adamie, czapki z głów!

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA