seb.

Musi skończyć się super

Dodano: 26 październik 2010 r.

Rozmowa ze Sławomirem Szmalem i Piotrem Wyszomirskim, bramkarzami reprezentacji Polski w piłkę ręczną.

fot. wk/Bosko.pl
Rozmawiam z dwoma generacjami polskich bramkarzy w piłce ręcznej. Jaką rolę odgrywa doświadczenie u sportowca, a konkretnie u bramkarza w piłce ręcznej?

Piotr Wyszomirski: W piłce ręcznej, jak w każdym sporcie, doświadczenie jest bardzo ważne. Mówi się, że bramkarz jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Im więcej rozegranych meczów, tym bramkarz jest bardziej cwany, wie, jak się ustawić.

Sławomir Szmial: Z Piotrkiem trenujemy w podobny sposób – mamy zresztą tego samego trenera, który mnie trenował w swoim czasie. Będąc młodym zawodnikiem, trenowałem ciężko. Patrząc na starszych bramkarzy, widziałem, że oni tak niewiele w bramce robią, a bronią. Jak to jest możliwe? Teraz wszedłem w ten wiek. I może nie mam już tej szybkości, jak kiedyś miałem, widzę jednak jak olbrzymią rolę odgrywa doświadczenie.

W których momentach sztuki bramkarskiej doświadczenie odgrywa największą rolę? Kiedy ustawienie wynikające właśnie z doświadczenia jest ważniejsze niż szybkość?

SS: Wiele zależy od ustawienia, od przygotowania się do strzału konkretnego zawodnika. Doświadczenie daje spokój. Rozegrało się wiele meczów – były przegrane i wygrane, ale scenariusze są w miarę podobne. Kiedy się po raz kolejny gra się z jakąś drużyną, to już się wie, że takie zagrania były...

Ale czy w bramce jest czas na szczegółową analizę?

SS: Jeśli jest zachowana zimna głowa, to tak. Przygotowujemy się do meczów, oglądając zapisy wideo z meczów przeciwnika. Ja oglądam czasami trzy, cztery takie mecze i przygotowuję się na każdego zawodnika z osobna. Na przykład skrzydłowy normalnie rzuca z danej pozycji, ale w momentach stresowych, kiedy jest na przykład wynik remisowy, rzuca w to jedno ulubione miejsce. My też się na to nastawiamy. Ja czasami myślę: oni także oglądają nas na wideo i może też coś zmieniają? I to jest taka trochę ruletka, ale z reguły jednak statystyki odgrywają dużą rolę.

Zanim doświadczenie zacznie przynosić korzyści, wcześniej musi być wysiłek...

SS: Praca jest podstawą. Jako nastolatek, młodzieżowiec trenowałem dosyć ciężko. Teraz, tak mi się wydaje, zbieram tego owoce. Prawdopodobnie gdybym trenował słabo, to nie byłbym tak wygimnastykowany, miałbym jakieś braki techniczne. Teraz już być może nie mam takiej sprawności, jaką miałem jako dwudziestopięciolatek, ale jest ona w jakimś stopniu utrzymywana, bo cały czas trenuję, cały czas próbuję dawać z siebie wszystko.

Od kiedy zaczęliście myśleć na poważnie o sporcie i byciu bramkarzem w piłce ręcznej?

PW: Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się w czwartej klasie podstawówki. Przez trzy pierwsze lata grałem na pozycji rozgrywającego. Później zafascynowała mnie pozycja bramkarza. Coś mnie ciągnęło w tę stronę, nawet nie wiem co, i bardzo chciałem grać na tej pozycji. Trener przekonywał, że nie mam szans grać na tej pozycji, bo granie w polu nieźle mi szło. Twierdził, że zrobi ze mnie rozgrywającego. Ja się uparłem i w geście sprzeciwu nie pojechałem na dwa mecze. Wtedy usłyszałem: „No dobrze, stań na tej bramce”. I tak zacząłem trenować. W gimnazjum doszły dodatkowe wahania, bo chciałem być bramkarzem w piłce nożnej. Zastanawiałem się, czy wybrać piłkę nożną, czy ręczną. W tamtym czasie zostałem powołany do kadry Mazowsza w piłce ręcznej i to zaważyło. Poszedłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego do Gdańska i zacząłem traktować to na serio. Wysiłek? Wysiłek jest potężny i taki musi być, bo bez pracy nie będzie efektów, nic nie zdobędę. Cały czas muszę pracować. Mam 22 lata i jestem młodym bramkarzem. Młody bramkarz musi włożyć bardzo dużo pracy na początku, zbierać doświadczenie, aby później bronić na równym poziomie.

Tagi: wywiady
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA