Tytus Byczkowski

Karate i moralność

Rozmowa z Waldemarem Nogalskim, najsłynniejszym polskim karateką

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Dlatego pewnych rzeczy nie nauczam, pewnych elementów techniki staram się nie pokazywać, ponieważ są niebezpieczne.

rys. Tytus Byczkowski
Czy karate ma związek z filozofią zen?

- Różne źródła różnie podają. Uważam, że karate nie jest powiązane z jakąkolwiek religią. Dla mnie ta sztuka walki jest sposobem na życie z określonymi zasadami.

Jakimi?

- Podstawą jest wyrażanie życzliwości, uprzejmości i grzeczności względem drugiego człowieka. Zewnętrznym wyrazem tego jest m.in. ukłon. Ta sztuka walki uczy eliminowania w sobie agresji, nienawiści, uczy, że przeciwnik jest tak samo człowiekiem. Wielkie znaczenie ma ćwiczenie samodyscypliny.

Ta nauka ma w takim razie wpływ na moralność zawodnika.

- Niewątpliwie kształtuje czystość umysłu tak, aby człowiek nie był "napakowany" wrogością czy namiętnością wobec drugiego. Ważną maksymą jest pilność, czyli wytrwałość i wysiłek. Dużo ludzi "odpuszcza" sobie różne zajęcia, nie wierząc w swoje możliwości. Uważam, że pilność jest najważniejszą cechą człowieka, obojętnie w jakiej dziedzinie. Bez pilności nie osiągnie się nic. Każdemu adeptowi karate wpajane są reguły gry polegające na walce w sposób przyjazny i uprzejmy.

Nie da się ukryć, że za pomocą karate w sposób uprzejmy można kogoś "załatwić"...

- To prawda. Dlatego pewnych rzeczy nie nauczam, pewnych elementów techniki staram się nie pokazywać, ponieważ są niebezpieczne. Zawodnik nieodpowiedzialny mógłby to wykorzystać w sposób brutalny. Na treningach wpajamy, że karate nie wolno wykorzystywać na ulicy, bo to jest tak, jakby ktoś nosił broń.

Czy karate jest obronną sztuką walki?

- Tylko i wyłącznie. Każdy ruch zaczyna się od bloku, a nie od ataku.

Czy chodzi o to, aby nie dopuścić do zetknięcia z ciałem przeciwnika?

- Nie. W czasie treningu jest kontakt z ciałem drugiego człowieka. Chodzi o to, aby nasze ciało było tak wyuczone, żeby nie zrobiło krzywdy przeciwnikowi. Cios musi być oczywiście wymierzony z maksymalną siłą, ale w momencie zetknięcia z ciałem musi być wyhamowany.

Czy zdarzyły się poważne wypadki na treningach lub zawodach?

- Nie. Z badań i statystyk MKOl wynika, że karate jest najbardziej bezpieczną dziedziną sportu, jeżeli oczywiście jest właściwie wykorzystywane.

Nawiązując do ukłonu karateków, który pan nazwał "wzajemnym wyrażaniem uprzejmości", zauważyłem, że na pewnej sali treningowej zawodnicy po wejściu kłaniali się przed portretem jakiejś osoby. Co to znaczy?

- To mógł być zwyczaj przejęty z Japonii, gdzie w salach treningowych znajduje się portret danego mistrza i zawodnicy wchodząc, kłaniają się jemu. W mojej szkole tego akurat nie ma, ale na ogół w Polsce uczestnicy ćwiczeń przed wejściem na salę kłaniają się, oddając cześć miejscu, w którym trenują, trenerowi i sobie wzajemnie. Taki pierwszy gest uprzejmości ma spowodować, że jesteśmy dla siebie lepsi.

Nie przekonuje mnie to. W moim rozumieniu sam ukłon w kierunku jakiejś osoby czy sali i oddanie jej czci, jest jawnym bałwochwalstwem.

- Nie. To jest wyrażanie czci i wdzięczności wobec osoby, która ten rodzaj sportu i reguły wzajemnych zachowań wymyśliła. Niedobrze się dzieje, jeżeli karate i zachowania zawodników są kojarzone z jakąkolwiek religią, bo to nie ma miejsca. Ukłony nie mają nic wspólnego z oddawaniem czci bożkom. Od kilku lat w mojej grupie ćwiczy również kleryk, który w tym roku zostanie księdzem. Miał rok przerwy w treningu, ponieważ poprzedni rektor zabronił mu ćwiczeń. Pewnie dlatego, że wśród księży panuje nieraz błędna opinia, iż karate to sekta. A to nieprawda. Zapraszam na salę, aby się o tym przekonać. Obecny rektor seminarium mojego kleryka, gdy nas odwiedził, był zachwycony atmosferą panującą na sali.

Na koniec powtórzę jeszcze raz - w uprawianiu karate nie wystarczy być świetnym w umiejętnościach i technice. Jeżeli zawodnik okaże się niewychowany, niegrzeczny, to takiego się eliminuje, bo w przyszłości może być niebezpieczny dla otoczenia.

Waldemar Nogalski niedawno zdał techniczny egzamin na szóstego dana. Jako jedyny w Polsce karateka ma ten najwyższy stopień. Jest 35-krotnym mistrzem Polski, 16-krotnym wicemistrzem Polski, 10-krotnym brązowym medalistą mistrzostw Polski, 5-krotnym mistrzem Europy, 4-krotnym wicemistrzem Europy, 2-krotnym brązowym medalistą mistrzostw Europy, 6-krotnym mistrzem świata i 5-krotnym wicemistrzem świata w karate.

Rozmawiał i rysował TYTUS BYCZKOWSKI

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA