nr 1/2009
aga

Justyna Kowalczyk i Tomasz Sikora w elicie narciarstwa

Dodano: 23 styczeń 2009 r.

Przez długi czas pozostawali w cieniu wielkiego Adama Małysza. Ich sukcesy, choć zauważane, bladły w szale "małyszomanii". Ten sezon może okazać się przełomowym w ich karierach. Justyna Kowalczyk i Tomasz Sikora znakomicie radzą sobie w Pucharze Świata, on wśród biatlonistów, ona wśród biegaczek. Choć oboje mają na swoim koncie medale igrzysk olimpijskich, zdobycie Kryształowej Kuli byłoby dla obojga wielkim sukcesem. Za rok będą naszymi kandydatami do medali w Vancouver.

Narty same niosły

Jeszcze kilka miesięcy temu 35-letni Tomasz Sikora myślał o zakończeniu kariery. Nie wiedział, czy chce dotrwać do igrzysk w Vancouver. "Teraz znów czuję głód ścigania się, więc nie ma co do tego wracać. Do Vancouver dociągnę na pewno, a może dotrwam i do kolejnych igrzysk, w Soczi. W tym sezonie chciałbym choć na chwilę zostać liderem PŚ, a na koniec być w pierwszej dziesiątce. Zdrowie dopisuje, ale najważniejsze jest to, że mamy nowego sponsora. Po wielu latach problemów wreszcie wszystko funkcjonuje jak należy. Są pieniądze na sprzęt, serwismenów i porządne przygotowania" - mówił wicemistrz olimpijski przed rozpoczęciem tego sezonu. Niewiadomą pozostawała forma mistrza. Na efekty treningów nie trzeba było długo czekać. Sikora wygrał zawody w szwedzkim Oestersund, wcześniej w sprincie był drugi i został wiceliderem klasyfikacji generalnej PŚ. To było piąte zwycięstwo Tomka w PŚ, a trzecie w tym roku. Biegowo jest znakomicie przygotowany, gdyby jeszcze poprawił skuteczność na strzelnicy, nie miałby sobie równych w tym roku. Forma mistrza cieszy tym bardziej, że w lutym w czeskim Libercu mamy mistrzostwa świata. "Sam chciałbym wiedzieć, skąd u mnie taka forma na początku sezonu. Przygotowywałem się normalnie. Jedyna zmiana polegała na tym, że później zacząłem jeździć na nartach. Nie byłem w czerwcu na lodowcu, zamiast tego kilka razy wystartowałem w zawodach biegaczy. Chciałem poczuć głód ścigania i wychodzi na to, że poczułem. W Ostersund gonili mnie najlepsi na świecie, ale nie odpuściłem. Narty same mnie niosły, tak dobrze przygotowali je serwismeni" - mówił uradowany biatlonista Dynamitu Chorzów.

Sukcesy mistrza

Polski biatlonista po raz 17. stanął na podium zawodów Pucharu Świata. Pięciokrotnie triumfował, osiem razy plasował się na drugiej pozycji, a na trzeciej - cztery razy. Biatlon uprawia od 1989 roku. Jego pierwszym klubem była Ryfama Rybnik. Obecnie jest zawodnikiem Dynamitu Chorzów. Jego trenerem w reprezentacji jest pochodzący z Ukrainy Roman Bondaruk. Sikora z żoną Danutą ma dwoje dzieci: dziesięcioletnią córkę i czteroletniego syna. Jego hobby to tenis i muzyka. Tomasz Sikora (ur. 21 grudnia 1973 w Wodzisławiu Śląskim) cztery razy startował w igrzyskach olimpijskich: w 1994, 1998, 2002 i 2006 r. W tych ostatnich w Turynie wywalczył srebrny medal w biegu na 15 km ze startu wspólnego. Na trasie w San Sicario wyprzedził go tylko Niemiec Michael Greis, a za nim finiszował najbardziej utytułowany biatlonista wszechczasów Ole Einar Bjoerndalen. Sportowy świat usłyszał o Sikorze w 1995 r. Wtedy to w Anterselvie został mistrzem świata w biegu indywidualnym na 20 km. W 2004 roku w tej samej konkurencji wywalczył srebrny medal na mistrzostwach świata w Oberhofie. W 1997 roku zdobył wraz z kolegami w biegu drużynowym brązowy medal podczas MŚ w słowackim Osrblie.

Dziewczyna z charakterem

Mówią o niej "dziewczyna z charakterem". Zadziorna, pracowita, bardzo ambitna. Jak sama podkreśla: "Nartki to całe moje życie". To ona sprawiła, że po raz pierwszy w historii na koniec sezonu zawodnik z Polski stanął na podium Pucharu Świata w biegach narciarskich. Justyna Kowalczyk dokonała tego w imponującym stylu. Wygrała bieg łączony w kanadyjskim Canmore, a na podium w sezonie stawała ośmiokrotnie. Zaczęła odnosić sukcesy już w czwartym biegu sezonu w Kuusamo, a zakończyła efektownym finiszem - w finale PŚ zajęła drugie miejsce. Potwierdziła, że jest bardzo wszechstronna - docierała na metę na medalowych miejscach w sprincie i biegach długich, stylem dowolnym i klasycznym - a także znakomicie znosiła trudy sezonu. Zawodniczka z Kasiny Wielkiej zrobiła wielki postęp - w sezonie zdobyła 1096 pkt., aż o 612 więcej niż w poprzednim.

Wszyscy pamiętamy jej znakomity bieg na 30 km techniką dowolną ze startu wspólnego na igrzyskach w Turynie. Na kilkaset metrów przed metą prowadziła. Ostateczne zdobyła brązowy medal, który jest największym sukcesem w jej dotychczasowej karierze. Przed nowym sezonem Kowalczyk podpisała kontrakt sprzętowy z firmą Fischer, jaki dostają tylko największe gwiazdy. Nic dziwnego, że w oczach fachowców jej szanse na medal w mistrzostwach świata w Libercu oceniane są wyżej niż Adama Małysza w skokach narciarskich.

Urodzona 19 stycznia 1983 w Limanowej Justyna Kowalczyk swe pierwsze punkty w zawodach Pucharu Świata zdobyła w 19 grudnia 2001 w Asiago. Później kilkakrotnie zajmowała w nich miejsca tuż za pierwszą dziesiątką, co zapewniło jej w sezonie 2004/2005 zakwalifikowanie się do grona czołowych zawodniczek tego cyklu (tzw. grupy czerwonej). 7 stycznia 2006 po raz pierwszy znalazła się na podium zawodów Pucharu Świata, zajmując 3. miejsce w biegu na 10 km techniką klasyczną w Otepää (Estonia). 27 stycznia 2007 osiągnęła historyczny sukces, wygrywając po raz pierwszy zawody o Puchar Świata (był to jednocześnie premierowy triumf Polki w dziejach PŚ w biegach narciarskich).

Reklama