Natalia Budzyńska

Duchowy wymiar

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Wschodnie sztuki walki od lat cieszą się dużą popularnością. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że mogą nieść z sobą duże niebezpieczeństwo duchowe.

Od czasów Bruce'a Lee sztuki walki Wschodu wciąż należą do czołówki fizycznej aktywności młodzieży i dzieci. Na każdym słupie ogłoszeniowym znajdziemy informacje o naborze do nowej szkoły karate czy aikido. Rodzice często pozwalają dzieciom na takie spędzanie wolnego czasu, tym bardziej że skoro jest tak niebezpiecznie na ulicach, to dobrze jest umieć się obronić. Cóż w tym złego? A jednak najważniejsze jest to, co niewidoczne: ćwiczenia kształtujące psychikę i ducha są całkowicie niezgodne z chrześcijaństwem. A trzeba pamiętać, że większość ćwiczących to dzieci i młodzież jeszcze niedojrzała emocjonalnie i duchowo.

Jestem panem siebie

Początki wschodnich sztuk walki sięgają starożytnych cywilizacji Indii i Chin. W XII wieku klasztory buddyjskie i taoistyczne zaczęły się zwalczać, mnisi poznawali wzajemnie swoje style walki i w efekcie techniki zaczęły się mieszać.

Najważniejszym pojęciem dla każdej z nich jest Qi - energia wewnętrzna, duchowa moc, po której rozbudzeniu człowiek staje się "panem swojego życia". Umysł adepta kształtowany jest według filozofii zen. W skrócie można powiedzieć, że zen prowadzi do wyzwolenia ducha i ciała w wyniku spontanicznego i bezrefleksyjnego działania. Człowiek ma być wyzbyty emocji i pragnień, skupiony na "tu i teraz", ma nie myśleć. Wtedy jest zdolny do osiągnięcia mocy Qi. Na początku ćwiczenie tych technik ma zrelaksować i uspokoić ciało i umysł. Potem pojawiają się inne cele: wzmacnianie ciała i umysłu, kierowanie energią, leczenie energiami, przeczuwanie niebezpieczeństwa, poznawanie myśli innych. "Ubóstwianie" energii Qi jest dość niepokojące: zdobywanie mocy we wschodnich sztukach walki ma doprowadzić adepta do nowego stanu świadomości. Ma odkryć, że jest panem swojego życia. Mistrz karate Masutatsu Oyania mówi: "Twoja prawdziwa siła zależy tylko od ciebie. Rozwijając energię Qi, przekształcisz swoje wnętrze ciała w broń, sprawisz wzrost cudownej siły, przy użyciu której nic nie jest niemożliwe".

Agresja

Żadna walka nie jest pokojowa. Przygotowanie do realnej walki na ulicy oparte jest na technikach wyzwalających agresję. "Gdybyś chciał użyć w walce ciosu karate, musisz być pewien, że cios ten będzie ciosem ostatecznym" - mówi mistrz G. Funakoshi. To prawda, że "karate nigdy nie atakuje pierwsze", każdą akcję zaczyna się od ruchu obronnego, ale zaraz po nim następuje kontratak. Tomasz Kruszewski, były mistrz karate: Nie czułem bólu, gdy zwyciężałem, zamieniałem się w maszynę, wybierałem miejsca, w które uderzenia sprawiłyby najbardziej dotkliwy ból. Adepci mają być w każdej chwili gotowi do stoczenia walki (stan zanshin), co wcześniej czy później powoduje, że każdy napotkany człowiek uważany jest za potencjalnego wroga. Człowiek powinien siłą odpowiedzieć na siłę, tu nie ma miejsca na chrześcijański "drugi policzek".

Dwie drogi

Istotą sztuk walki jest ich duchowy wymiar. Aby doskonalić się we wschodnich sztukach walki, trzeba przyjąć ich światopogląd w sposób bardziej lub mniej świadomy, ponieważ mistrzowie twierdzą, że praktyka walki bez filozofii buddyjskiej i taoistycznej nie istnieje. Młodych ludzi fascynują najpierw wartości uniwersalne dla wszystkich religii: szacunek i posłuszeństwo dla starszych, szacunek dla rodziców i autorytetów, skromność. Rodzice są uspokojeni. Później przychodzi pora na zen, który może świetnie relaksować, ale w gruncie rzeczy jego celem jest osiągnięcie zbawienia na ziemi własnym wysiłkiem, a nie dzięki łasce Boga, osiągnięcie całkowitej "wolności" - także od Boga. Szczególnie niebezpieczny pod względem duchowym jest styl aikido, którego założyciel, Morihei Ueshiba, przyznał, że jego sztuka walki jest efektem kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi. Został owładnięty przez wizję, po której stwierdził u siebie nadludzką siłę. Do końca życia nikt go nie pokonał, choć był człowiekiem niewielkiego wzrostu.

Droga doskonalenia się propagowana przez walki Wschodu zmierza do całkowitej pewności siebie, pełnej kontroli nad własnym życiem, wiary w nieograniczone możliwości. Droga chrześcijanina jest zupełnie inna: to zaufanie Bogu i życie według Jego woli. Ojcowie pustyni mówili, że na tym polega zwycięstwo szatana: gdy człowiek twierdzi, że jest doskonały, że jest panem siebie i swojego życia.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA