Arkadiusz Jakubowski

Boksowanie na zachowanie

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Tutaj nikt się nie oszczędza. Właśnie skończyli rozgrzewkę i teraz zadają ciosy w powietrzu. Trwa trening bokserskiej sekcji Polonii Leszno. Nikt by się nie spodziewał, że to element pewnej terapii.

fot. Mirosław Krajewski

Nudzili się i łazili po mieście

Czy zadając prawe sierpowe, lewe proste i kopniaki można wyjść na ludzi?

Albin Pudlicki, trener leszczyńskich bokserów, udowadnia, że tak. Od roku w prowadzonej przez niego sekcji trenuje dziesięcioro młodych ludzi z tak zwanych rodzin dysfunkcjonalnych. Na treningi przychodzą trzy razy w tygodniu: w poniedziałki, środy i piątki po południu.

Co robili, zanim zaczęli trenować boks? - Nudziliśmy się i łaziliśmy po mieście - tłumaczą oględnie. A i tak to zapewne tylko pół prawdy.

Pomysł narodził się w leszczyńskim Młodzieżowym Centrum Profilaktyki "Alternatywa".
- Na zajęcia organizowane w klubie zaczęła przychodzić grupa dzieci z rodzin dysfunkcjonalnych - opowiada Grażyna Moksiewicz. W leszczyńskim magistracie jest pełnomocnikiem do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych. To ona wpadła na pomysł, żeby nastolatków z zaniedbanych rodzin wysłać na zajęcia do Pudlickiego.

Sięgają po papierosy i alkohol

Dysfunkcjonalny w języku polskim znaczy tyle, co "nieprzystosowany, niedostosowany do potrzeb, celów, zwłaszcza ludzkich, społecznych". Rodzina dysfunkcjonalna to taka, która nie spełnia już swoich naturalnych funkcji: przede wszystkim opiekuńczej i wychowawczej. Jest to następstwo wielu sytuacji, które niszczą i zakłócają prawidłowe funkcjonowanie rodziny: alkoholizmu rodziców, narkomanii, stosowanej przemocy. Przeprowadzane badania rodzin dysfunkcjonalnych ujawniają wiele braków w wychowaniu dzieci.

W rodzinie dysfunkcjonalnej potrzeby biologiczne dziecka nie są zaspokajane w sposób wystarczający. Rodzina dysfunkcjonalna nie zaspokaja potrzeb poznawczych dziecka, jak pomoc w nauce i zdobywaniu wiedzy. Nie są zaspokajane też, w sposób wystarczający, potrzeby psychiczne, takie jak: akceptacja, poczucie bezpieczeństwa, szacunku i dostatku. Zaniedbywane są również potrzeby społeczno-kulturalne i estetyczne.

Tyle teoria. Praktycy na ten temat mogą powiedzieć bardziej konkretne rzeczy. - Te dzieci w wieku od dwunastu do czternastu lat często sięgają po papierosy, alkohol, być może też klej - mówi Grażyna Moksiewicz. - Efektem dysfunkcjonalności rodziny jest też duży poziom agresji dzieci. Także chłopcy, którzy zaczęli przychodzić do Alternatywy, cechowali się dużą agresją. - Chcieliśmy podjąć takie działania, by móc ich w jakiś sposób kontrolować. Wtedy poprosiliśmy o pomoc trenera Pudlickiego - mówi Moksiewicz.

Siła budzi szacunek

Albin Pudlicki to w leszczyńskim sportowym światku postać znana i szanowana. Kibice żużlowi znają go, bo odpowiada za porządek na trybunach podczas meczów żużlowych. Kibice boksu znają go, bo jest trenerem leszczyńskich bokserów i kickbokserów.


foto: Mirosław Krajewski

- Ludzie z Alternatywy zaproponowali mi, bym zajął się grupą młodych ludzi - opowiada trener. - Pomyślałem, że warto spróbować. Pracowałem kiedyś w policji i dobrze wiem, jaki problem jest z dziećmi pozbawionymi opieki dorosłych. Często kończą w poprawczakach i więzieniach. Trzeba im dać szansę.
Młodym ludziom musiało to się spodobać. Sporty siłowe są przecież nie tylko widowiskowe, ale przede wszystkim budzą respekt i szacunek rówieśników.
Albin Pudlicki od początku zdawał sobie sprawę, że bierze na siebie wielką odpowiedzialność. - Odwiedziłem dom każdego z tych młodych ludzi i starałem się rozmawiać z rodzicami lub chociaż jednym z nich - wspomina. - Nie zawsze to się udawało.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA