"Człowiek tak naprawdę ma problem polegający na tym, czy spotyka w życiu Chrystusa, czy widzi go w drugim człowieku."
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który pragnie z całej siły być coraz bliżej Boga... przez przeżywanie kolejnych dobrych dni - czy to grając koncerty, czy opiekując się dziećmi, czy nagrywając w studiu. W rozmowach z nim widać niekiedy gwałtowną chęć bycia radykalnym. Ciągle mówi o podejmowaniu próby pozostawania "na powierzchni", nawracania się dzięki chwytaniu się ufności do Boga i wiary w Jego miłosierdzie. W muzyce, którą tworzy, zawsze wyraża to, co czuje. Zawsze grał z całego serca. Od kilkunastu lat szczególnie wiele w tym, co tworzy, mówi o Bogu, o łasce swojego ciągłego nawracania się i wdzięczności za to, że Bóg go uratował.
Choć muzyka, z jaką jest kojarzony, to metal, to jednak przez kilka ładnych lat grał punk rocka. Można było go także usłyszeć w takich zespołach jak Turbo, Flapjack. Były płyty z Acid Drinkers i granie z Kazikiem na żywo. Fakt, że żył przez pewien czas właściwie poza Kościołem i prowadził inny niż teraz tryb życia podsumowuje słowami: "To jest mit, że kiedyś muzyk rockowy pił wódę, teraz pije wodę święconą i jest przykładnym tatusiem." Potem przyszedł czas zmiany. Po krótkiej przygodzie z Creation of Death razem z Tomkiem Budzyńskim i Darkiem Malejonkiem stworzyli 2TM2,3. Wszystkie śpiewane tu teksty pochodzą z Pisma Świętego. Nie uważa tego za propagowanie jakiejkolwiek ideologii. Ma to być raczej wyrażanie własnych przeżyć. Nie zmienia to faktu, że Litza zmienił "kwas" na stanowczo mocniejszą siłę "żrącą".
"Archiwalny" 2Tm2,3
Fizycznie serce miał otwarte dwukrotnie podczas operacji. Teraz ma sztuczne zastawki. To doświadczenie pozwoliło mu na jeszcze większe otwieranie serca w duchowym znaczeniu: otwieranie serca jako bycie jak najlepszym ojcem, mężem i bratem we wspólnocie i otwieranie serca dla tych, którzy słuchają tego, co gra i śpiewa. Nie zawsze oznacza to łagodność. W wywiadach mówi prosto, konkretnie i bardzo odważnie. Nie ukrywa, gdy coś mu się nie podoba - mówi o tym wprost i bez ogródek, ale szczerze. W pewnym momencie zostali z żoną ciężko doświadczeni, gdy ona poroniła. Wtedy nawet do Boga zwracał się w ostrych słowach.
...bo ma żonę i cztery córki. Zapytany, jak radzą sobie z wychowywaniem siódemki dzieci (mają jeszcze trzech synów), mówi krótko: "Normalnie: od rana do wieczora w chacie mam heavy metal." Cały czas podkreśla jednak, że to jest właśnie jego powołanie - nie do bycia gwiazdą sceny, ale przede wszystkim do bycia dobrym mężem i ojcem.
Litza mówi, że "człowiek, który tworzy, wyraża się przez sztukę, a nic nie ma sensu bez Boga, bo inaczej jest dziełem przypadku...". I tak jest z Tymoteuszem. Muzyki, którą tam gra, nie uważa stricte za misję ewangelizacyjną. Jak twierdzi bowiem - z taką nie powinny być połączone korzyści materialne. Mówiąc o Bogu, chce więc przede wszystkim opowiadać o własnym doświadczeniu i wyrażać wdzięczność za Bożą miłość i łaskę. Nie chce, by była to muzyka tylko dla wierzących. To ma być po prostu dobra muzyka. Nie wychowywał się na jazzie i operze, dlatego naturalną konsekwencją jest to, że gra taki a nie inny rodzaj muzyki.
Z rodziną
Stworzony przez niego zespół, w którym śpiewają dzieci - Arka Noego, gra co prawda lżejszą muzykę, ale ważny jest tam głównie przekaz. Zespół nie powstał, by zarabiać za wydawane płyty. Nie liczy się jego popularność, ale to, że te piosenki są znane, że ludzie chcą ich słuchać. Jest to też sposób na definiowanie pewnych ważnych spraw prostym, zrozumiałym dla dzieci językiem, tak by mogły czerpać z tych tekstów pewną zasadniczą podstawę do dalszego rozwoju. Wizerunek rockowego gitarzysty w gronie maluchów na scenie mógłby wydawać się dziwny, gdyby nie autentyczny przekaz, który towarzyszy temu, co robią.
Robert Friedrich mówi często o sobie, jako o wielkim grzeszniku, który wciąż się nawraca i trwa dzięki łasce Boga i wspólnocie - dzięki Kościołowi. Należy do wspólnoty neokatechumenalnej (tej samej w której jest Budzy) i podkreśla, że często pomagają mu w tym ludzie, którzy nie odrzucają go, bo trwają w Bogu. Mówi: "W Kościele doświadczyłem ogromnej wolności, doświadczyłem tego, że tu mogę być tym, kim chcę być."
Śpiewa ośmiu facetów, a słychać całą orkiestrę. Bezczelny playback? Nie, koncert zespołu...
I powiem ci tak: są ludzie, którzy mówią, że sprzedają dobro, a tak naprawdę sprzedają zło,...
O wybudzeniu z fizycznej i duchowej śpiączki oraz pięknie, które zbawi świat, z Pawłem Bębenkiem...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
Dodaj nową odpowiedź