Dwóch facetów z krwi i kości w czasie Wielkiego Postu przejechało całą Polskę z programem pieśni pasyjnych. Głos i gitara tworzyły niesamowity klimat do modlitwy i refleksji. Wczoraj zagrali ostatni koncert. Bartek Jaskot i Witek Góral opowiadają o wielu rzeczach. Na ostatnie dni Wielkiego Postu ta rozmowa jest jak znalazł.
Bartek: Premiera programu „z nadzieją na ZmartwychPOWSTANIE” miała miejsce w 2002 roku, ale faktycznie wystartowaliśmy dwa lata wcześniej. Zaczęliśmy od kolęd, a później nasz program muzyczny na cały rok wyznaczały okresy liturgiczne w kościele i pory roku. Założyliśmy od samego początku, że pieśni pasyjne będę z różnych wieków. Chcieliśmy w ten sposób pokazać, że cierpienie i męka Pana Jezusa nie są legendą, ale rzeczywistością, która przez całe wieki przenika życie człowieka. Chcieliśmy przypomnieć, że życie ludzkie nie kończy się na cierpieniu, dlatego tytuł programu brzmi „z nadzieją na ZmartwychPOWSTANIE”. To przesłanie zawarliśmy także w symbolicznej formie w tytule. Stare pieśni wybieraliśmy, powracając do naszego dzieciństwa. To ono było inspiracją.
Witek: Przykład - „Ludu, mój ludu”. W przeszłości nie do końca być może zastanawiałem się nad treścią tej pieśni, ale muzycznie zawsze ona do mnie przemawiała. Próbowałem grać ją instrumentalnie. Nie przypuszczałem jednak, że będę ją wykonywał publicznie. W końcu kiedyś Bartek zaproponował stworzenie programu z pieśniami wielkopostnymi. W tym roku do wcześniej wybranych dodaliśmy „Krzyża wznoszą się ramiona”. Z tą pieśnią także mam konkretne wspomnienia. Pamiętam, że jako dziecko przychodziłem na poranną mszę pół godziny przed jej początkiem. Wtedy organista uczył pieśni. Ten obraz mam do dzisiaj – siedzę i uczę się pieśni. Teraz, a gram te pieśni już od tylu lat, zrozumiałem, że w tym moim graniu jest tęsknota za czasem, kiedy byłem dzieckiem. To tak, jakbym podświadomie kiedyś marzył, że chcę to grać dzisiaj.
Bartek: Początek naszego programu miał miejsce na rekolekcjach, na które byliśmy zaproszeni przez kilku księży. Czasami graliśmy przed sakramentem pojednania, bo wtedy był czas na mocne rozważania męki Pana Jezusa. I tak się zaczęło. Potem z roku na rok przybywało coraz więcej zaproszeń.
Witek: Początkowo nie mieliśmy płyty i nie zamierzaliśmy jej nagrywać. Przychodzili jednak ludzie i pytali nas o nią. To nas przekonało do utrwalenia programu na płycie.
Bartek: I tak to się rozwinęło.
Witek: Zaczynaliśmy od kolęd. W pierwszych latach cały styczeń graliśmy kolędy, a teraz widzimy, że najwięcej w ciągu roku gramy pieśni pasyjnych, a kolęd już prawie w ogóle nie gramy.
Bartek: Powiem szczerze: mnie więcej daje śpiewanie pieśni pasyjnych. To są dla nas rekolekcje. Ja czuję się bardzo szczęśliwym człowiekiem, że w ten sposób mogę je przeżywać.
Debiutancki album Ani Dąbrowskiej "Samotność po zmierzchu" przenosi słuchacza w wysmakowany klimat...
Inspirację do pisania stanowią moje doświadczenia z Bogiem. Dostrzegam Jego prowadzenie. Widzę,...
Aborcja jest nieodwracalna. Dlaczego za błędy, potknięcia rodziców ma płacić Bogu ducha winne...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
to piękny projekt ... polecam ... płyty słucham nie tylko w okresie wielkiego postu
Dodaj nową odpowiedź