Zjawisko, jakim jest NSBM, czyli National Socialist Black Metal, nie jest niczym nowym. Co jednak ciekawe, jeszcze nigdy chyba scena metalowa nie była tak zaśmiecona tym nurtem, jak dziś. Bardzo niepokojąca staje się coraz większa popularność zespołów nazistowskich na metalowym podwórku. To już nie tylko kilka kapel i grupa oddanych im fanów. Nazistowskie zespoły, można by rzec, rodzą się jak grzyby po deszczu. Skąd, jak i dlaczego?
Ten nurt muzyczny ciężko przypisać jakiemuś konkretnemu regionowi czy państwu na świecie. Faszystowsko - nazistowskie kapele metalowe znaleźć możemy zarówno w Polsce, Niemczech, Skandynawii, USA, Ukrainie czy Tajlandii. Ciężko też wskazać początek tego zjawiska w historii muzyki. Takowe tendencje w metalowym łomocie pojawiły się gdzieś w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Na pewno nie jest to tendencja tak powszechna w niszowej blackmetalowej stylistyce, jednak odcina się dość wyraźnie na jej tle. Dziwi wszelako, dlaczego zaczęła się ona cieszyć taką popularnością wśród miłośników "dźwiękotrzasków".
W Polsce NSBM zaczął zyskiwać na sile dość proporcjonalnie w stosunku do spadającej siły rażenia "klasycznych" źródeł nazistowskich. Wraz z drugą połową lat dziewięćdziesiątych skinheadzi w naszym kraju zaczęli drastycznie zanikać, a w ich miejsce pojawiać poczęli się nowi podejrzani osobnicy. Najczęściej łysi (choć nie zawsze), odziani w czerń, skóry i obwieszeni satanistyczno - pogańską ornamentyką. Złośliwi mawiają, iż tak jak skinheadzi kiedyś ukradli muzykę punkom, tak teraz w najlepsze kradną ją metalowcom. Dziwi też zasadnicza bierność i tolerancja rodzimej sceny metalowej dla tego dewiacyjnego nurtu. Owszem, tu i tam podnoszą się głosy sprzeciwu, ale to wciąż indywidualne wystrzały, które niewiele znaczą na tle powszechnego niemego przyzwolenia. Co więcej, bezczelność z jaką nazole przejmują dla siebie metalowe podwórko, jest zatrważająca i wołająca o pomstę do nieba (... bądź piekła). Czyżby prawdą było, że metalowcy mocno "zciotowacieli" w ostatnich latach?
Skąd ten nagły przyrost naturalny faszyzującej gawiedzi wśród pierwotnie metalogłowych? Osobiście widzę trzy przyczyny, choć oczywiście mogę się mylić.
Pierwsza, to postępująca ekstremalizacja, która zaczyna nie mieścić się już w samej formie muzycznej. Potrzeba buntu i manifestacji swojej wrogości wobec powszechnie uznanych norm, nie ogranicza się już do samej muzyki. W przeszłości wystarczała sama muzyka, która była szokująca, nieprzyswajalna i obrazoburcza dla stetryczałego świata, przeciwko któremu się buntowano. Dziś nie robi już ona sama w sobie tak piorunującego wrażenia, przez co konieczne stało się ekstremalizowanie wizerunku około muzycznego. Od zawsze w wizerunku metalowym popularnością cieszyły się te elementy, które przez ogół społeczeństwa była najpowszechniej odrzucane i piętnowane. Satanizm, pogaństwo, wojna, deprawacja i wszelkiej maści dewiacje. Czemu by więc nie nazizm? Jednak zdaje się, że metal sprzed 10-15 lat był znacznie bardziej uboższy o powszechny dziś nihilizm. Scena metalowa nigdy nie pretendowało do miana specjalnie zjednoczonej czy solidarnej, ale na pewno kiedyś była ona bardziej przyjazna sobie niż dziś. Powszechnym stało się odcinanie od innych przedstawicieli sceny i zamykanie się w coraz to mniejszych grupach. W grupach tych, którzy są "prawdziwi", którzy "wiedzą, o co chodzi" etc. Kto wie, czy nie jest to w dalszej perspektywie gwóźdź do trumny dla całej sceny.
- Ukształtowały mnie wartości, rodzina i wiara. Koleje życia ciągnęły mnie w złych kierunkach,...
Amerykański portal internetowy "Christian Activities" ze względu na dynamikę, jak i przekaz muzyki...
Czy to prawda, że muzyka łagodzi obyczaje? Okazuje się, że nie zawsze! Czasami może nawet szkodzić...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
Dlaczego nie piętnujesz satanizmu w metalu z podobną determinacją jak w niniejszym artykule?
Na logikę biorąc, to głoszenie nienawiści przeciwko Bogu jest gorsze niż głoszenie nienawiści przeciw bliźniemu. Zakładam, że reprezentujesz chrześcijaństwo.
Dodaj nową odpowiedź