Joanna Grabarska

Miecz(ysław) Szcześniak

Dodano: 3 listopad 2008 r.

"Nie wystarczy mi bycie piosenkarzem chrześcijańskim, tak jak nie wystarcza mi bycie piosenkarzem świeckim. Ja chcę być piosenkarzem kompletnym." "To, co dla człowieka jest najważniejsze, staje się jego bogiem, a skoro dla mnie Bóg jest bogiem, to myślę, że bez sensu jest, żeby Panem Bogiem była albo muzyka, albo kariera, albo forsa."

Murzynek?

Mówi, że jego młodość przypomina nieco historię murzyńskiego chłopaka, "wychowanego" w chórku, otoczonego muzyką, która towarzyszyła mu także w domu i w rodzinie. Później zaczęły się pierwsze próby zakładania własnego zespołu, występy, gitara. Wreszcie nadszedł 1985 rok, w którym zadebiutował w Opolu. A już w 1989 zdobył Bursztynowego Słowika w Sopocie. Studenckie lata spędził w Katowicach na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Od 1993 roku rozpoczął współpracę z zespołem New Life M i Deus Meus. Potem także muzyka, koncerty, płyty, duety, wygrywane festiwale i nagrody. Tego wszystkiego było i jest bardzo wiele. W 1999 z Edytą Górniak nagrał "Dumkę na dwa serca". Śpiewał i koncertował z bardzo wieloma wybitnymi artystami i w bardzo wielu miejscach w Polsce i na świecie. Wygrywał festiwale. Cały czas nie zapominał o ulubionych rodzajach muzyki - jazzie, soulu, bluesie, choć zdarzały mu się także wyskoki w inne muzyczne klimaty... No i nagrywał płyty - do tej pory sześć.

Miecz

Mieczysław, Mietek... teraz Miecz. Bliscy zawsze mówili do niego per "Mieczu". Kiedyś jednak nie lubił swojego imienia. Uświadomił sobie jednak, że Mieczysław znaczy tyle, co "sławny od miecza". Sam nie ma ambicji ewangelizatorskich, ale może dla odbiorców śpiewane przez niego słowa są lub staną się jak "miecz obosieczny"...

Kompletny


 

Powiedział o sobie: "Jestem piosenkarzem z przesłaniem. Gdybym nie miał przesłania, moje muzykowanie nie miałoby sensu - sama muzyka mi nie wystarcza". W pewnym momencie jego życia bardzo ważny stał się dla niego Bóg: "od dziecka miałem jakby przeczucie, a teraz mam pewność, że nie ma nikogo i niczego ważniejszego od Boga"- mówi. Nie nastąpiła jednak radykalna zmiana co do jego muzycznej drogi. Nie oddziela rzeczywistości - tego, co robi na co dzień - od metafizyki. Nie uznaje również podziału na religijnych czy niereligijnych artystów: "Nie wystarczy mi bycie piosenkarzem chrześcijańskim, tak jak nie wystarcza mi bycie piosenkarzem świeckim. Ja chcę być piosenkarzem kompletnym." Dlatego próby dzielenia muzyki na chrześcijańską i niechrześcijańską kwituje zdaniem: "Nie dzieliłbym muzyki na chrześcijańską i niechrześcijańską. Uważam, że ten podział jest jednym z wątpliwych osiągnięć XX wieku. [...] Nie ma co robić na własne życzenie getta."

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA