Vienio - tej postaci chyba nikomu nie trzeba przedstawiać? Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości, to Vienio wraz z Włodim założył zespół Molesta Ewenement, który dzisiaj jest żywą legendą polskiego hip hopu. Piotr Więcławski jest twarzą kolejnego numeru DRAKKI - Pisma dla Grzeszników.
Vienio: W mojej twórczości, szczególnie na pierwszych płytach, jest trochę takiego gówniarskiego myślenia. Jest to taka uliczna gazeta i twórczość odpowiednia na tamten czas i jeśli uznałem, że jest to dobre nagranie, to nie będę tego teraz blokował, wypierał się, że tego nie było. Trzeba spaść z drzewa, żeby móc z powrotem na nie wejść. Poczuć ból. Jeśli spróbowałeś takich akcji, to wiesz, o co chodzi i nie musisz do tego wracać.
– Ten numer to apel. Apel o szeroko otwarte oczy. Obserwując debiuty młodych zespołów, widzę ciągle to samo – odbity od sztampy manifest hiphopowca ulicznego. „Je..., ku..., frajerów”, „Je... to i tamto…” - czy to musi być manifestem? Te czasy już dawno minęły. Spróbujmy w końcu wtłoczyć coś nowego do tej kultury. Pamiętajcie: establishmentem w hip hopie nie są osoby, które życzą źle innym albo spijają soki, nie tworząc tej kultury. Pamiętajcie, że dwóch kolegów z blokowiska, którzy ci mówią: odjechałeś, bo piszesz pozytywne teksty, zamiast CHWDP lub „jebać dzielnicowego”, nie jest wykładnią tego, co dobre w rapie. Owszem, możesz sobie pomyśleć, że faktycznie coś z tobą nie gra. Przestrzegam was jednak przed tzw. manifestem hiphopowca. Nie musisz w kółko powtarzać CHWDP, żeby cię uznano za kozaka. Jeśli masz swój styl i piszesz jakieś inteligentne, poetyckie, liryczne po prostu piękne, pozytywne teksty, to nie wstydź się, bo na pewno znajdzie się osoba ze starszych raperów, która ci poda rękę i doceni to, co robisz – oczywiście jeśli będziesz w tym dobry. Dlatego powtarzam – nie bójcie się tego pseudoestablishmentu. Kilku wyrostków z ulicy czy podwórka nie jest establishmentem. To nie oni kupują płyty, nie oni tworzą kulturę. Chcesz być w tej kulturze, idź do tych, którzy już nagrali płyty. Idź tam, gdzie są B-boye, didżeje. Oni cię docenią. Dupki z osiedla, które stoją niżej niż ty, nic ci nie pomogą. Na koniec odejdą od ciebie i zostanie ci pusta ławka.
– Zjawisko dissu powstało w Stanach jako sposób rywalizacji dwóch raperów na umiejętności rapowania freestylowego. To miało być zdrowym współzawodnictwem i ludzie mieli zdecydować, kto wygrywa. Natomiast w tym konkretnym przypadku nie zakończyło się na stwierdzeniu, kto jest lepszy, kto jest gorszy. Peja zagroził Tedemu, żeby nie grał w Poznaniu, bo ten ubliża mu na scenie. Osobiście uważam, że diss nie wnosi nic ciekawego do hip-hopu. Wnosi tylko niszczenie tego zjawiska. Zamiast łączyć się w duże grupy artystów, robić składanki, robić zjednoczony hip-hop polski, my zaczynamy się niszczyć. Oczywiście, panowie mieli w tym jakąś korzyść, bo obydwaj wydawali solową płytę. Naprawdę nie wiem, po co to jest. Być może obydwaj odczuli, że lubią to współzawodnictwo. W moim mniemaniu jest to niepotrzebne. W pewnym sensie to dzieli scenę, a nie łączy. W pewnym momencie fani się dzielą, są wobec siebie agresywni, zamiast mówić „to jest kultura hip-hop. Ja lubię i Tedego i Peję. Ten jest bardziej amerykański – komercyjny. Ten jest uliczno-radosny. Dla każdego coś dobrego”. A w Polsce to jest dzicz. Dlatego tak się nie dzieje. Ludzie są za bardzo na siebie najeżeni i to potem przechodzi w jakąś przemoc, zupełnie nie wiadomo po co.
– Właśnie tak. Generalnie lubię takie brzmienie i jak są możliwości, to chodzę sobie na takie koncerty, bo wychowałem się na punku i hardcorze. Widzę, że chłopaki też się jarają takim stylem. A poza tym w sercach wielu hardcorowców i hiphopowców jest płyta „Judgement Wight” – taka składanka, połączenie amerykańskiego hardcora z hip hopem. W dobrym czasie ta płyta wyszła. I ona mocno siedzi w sercach wielu ludzi. Czy pójdę na konwencję tatuaży, czy spotkasz się na koncercie np. hardcorowców, to zawsze jest przybicie piątki i oni cieszą się z tych naszych nagrań. Mówią, że brakuje w Polsce tego połączenia hip hopu z hard corem. Być może robiąc moją nową solową płytę, będę próbował wydać ją w wersji hardcorowej, tak żeby dotrzeć do szerszego środowiska. Może wypełnię tę niszę.
Wyobraź sobie, że jesteś w czarnej dzielnicy jednego z amerykańskich miast. Jest godzina popołudniowa,...
Taki tytuł nosi debiutancka płytka kolesia o ksywie EKS. Dlaczego powstała i o czym opowiada przeczytacie...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
Dodaj nową odpowiedź