Dłużej od nich nadaje tylko trójkowa lista Niedźwieckiego. W „Muzycznych darach” usłyszysz pierwszą ligę hitów do tańca i do różańca. To co, zaczynamy przesłuchanie?

– Pan się nazywa? – Janusz Yanina Iwański. – Słuchasz muzyki chrześcijan, bo…. – Słucham muzyki pięknej, bo każda taka muzyka zawiera w sobie sacrum. Nie istnieje dla mnie sztuka bez tego pierwiastka. Jesteśmy tylko (albo aż) przekaźnikami tego, co płynie ze źródła, To odkrycie, które przewartościowało wszystko, co robiłem. Wszystko jest darem. Muzyka jest darem. Życie jest darem. – Czy gdy zacząłeś w towarzystwie używać słowa „Jezus”, koledzy muzycy nie zaczęli omijać cię szerokim łukiem? – Chyba nie. Mój los jest dość pokiereszowany, miałem troszkę pogięte życie, bo wprawdzie zajmuję się sztuką, która pochodzi ze źródła, ale dość późno się o tym dowiedziałem. Pamiętam, jak zaczytywałem się kiedyś w Tomaszu à Kempis. Podrzuciłem książeczkę znajomym, a oni zażenowani oddali mi ją ze słowami: „Yanina, co ty czytasz?. Jakieś średniowieczne brednie?”. Zabrałem im książeczkę i powiedziałem: „OK. To nie jest dla was”. I poszedłem. Bez pretensji, bo, wiadomo, każdy ma swój czas.
– Najlepszy zespół na świecie i dlaczego właśnie The Beatles? – Ha ha… Już cię lubię. Wychowałem się na Beatlesach, zachwyciłem się nimi i zostało mi do dziś. Mogę o nich rozmawiać godzinami. Słuchając tej muzyki jako dzieciak byłem zachwycony. – Wychodząc na scenę w Tie Break czy duecie Soyka/Yanina wczuwałeś się w Lennona? – Nie. Jako nastolatek chciałem być Lennonem czy Klenczonem, ale potem odkryłem, że… oni już są. A ja nie chcę być naśladowcą i jedyne, czym mogę się podzielić, to sobą. Choćby to było maleńkie i nieistotne, ale jest moje! Nasz największy rozdmuchany przez media problem brzmi: „chcemy być kimś”. A nie lepiej być po prostu sobą?
– Ostatniego papierosa wypaliłem… – Właśnie zacząłem 26. rok niepalenia. – Alkohol? – Jak wyżej…– Bo…? – Wszystko odeszło w jedną godzinę. Bardzo trudno mi o tym mówić. Może to zabrzmieć jak bajka ludzi, którzy wracają ze śmierci klinicznej. To dotknięcie Boskiej ręki, jakkolwiek by to nazwać. Wierzę, że była to wyciągnięta dłoń mego Ojca, który jest w niebie. – Jak to się stało, że przez dziesięć lat prowadzenia „Muzycznych darów” jeszcze się z Darkiem nie pozabijaliście? – Oj, śliski teren (śmiech). Myślę, że się dopełniamy. Ja jestem od–do, Darek podobnie. Nie wiem, na czym polega fenomen naszego duetu. Pat i Pataszon? Flip i Flap? Jest w tym jakaś tajemnica, której nie rozumiemy. Jest coś dobrego, odgórnego, w czym uczestniczymy. I to chyba nas scala. – Jak długo będziecie prowadzili „Muzyczne dary”? – A bo ja wiem? To tak, jakbyś zapytał, jak długo jeszcze pożyjemy…
Przesłuchanie 2.
- New Life Music nie powstał jako efekt gruntownych przemyśleń. Nie został stworzony na wzór...
Trwa festiwal DLA JEZUSA w Piekarach Śląskich. Wokół sceny ostatnie przygotowania do koncertów....
Gospel Box prezentuje swój kolejny materiał, tym razem z koncertu Jednego Serca Jednego Ducha. Chcesz...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
Dodaj nową odpowiedź