„Dla wszystkich porządnych stałem się zbyt „czarny”. Dla „czarnych” od dawna jestem zbyt porządny….”
Kikut chyba zawsze żyje mocno, aż do krwi. Może dlatego, że pamięć o tym, jak powstały blizny, uniemożliwia życie „powierzchowne”. A on chyba pamięta, że w ciemnym zaułku, na jakimś zakręcie życia, można oberwać. Nawet do krwi. I to nie raz. Bynajmniej niekoniecznie chodzi o uszczerbek na zdrowiu. I nawet jeżeli przez długi czas musiał lizać rany, to pamięta, co było najbardziej destrukcyjne. Po drodze na szczęście potknął się o Boga i to spotkanie dało mu perspektywę innego patrzenia na życie, a co więcej - inną perspektywę życia. Chociaż, jak widać, pamięta pewnie wiele, jednak zaawansowany wiek starczy jeszcze mu nie grozi. I jest w nim dużo siły i odwagi, by cały czas żyć mocno, może nawet do krwi. W jego przypadku jednak nie ma chyba pełni życia bez...
Kikut chyba zawsze żyje mocno, aż do krwi. Może dlatego, że pamięć o tym, jak powstały blizny, uniemożliwia życie „powierzchowne”. A on chyba pamięta, że w ciemnym zaułku, na jakimś zakręcie życia, można oberwać. Nawet do krwi. I to nie raz. Bynajmniej niekoniecznie chodzi o uszczerbek na zdrowiu. I nawet jeżeli przez długi czas musiał lizać rany, to pamięta, co było najbardziej destrukcyjne. Po drodze na szczęście potknął się o Boga i to spotkanie dało mu perspektywę innego patrzenia na życie, a co więcej - inną perspektywę życia. Chociaż, jak widać, pamięta pewnie wiele, jednak zaawansowany wiek starczy jeszcze mu nie grozi. I jest w nim dużo siły i odwagi, by cały czas żyć mocno, może nawet do krwi. W jego przypadku jednak nie ma chyba pełni życia bez...
dla której, tak jak dla wielu swoich planów, mógłby wiele poświęcić. Determinacja i chęć trzymania wszystkiego pod kontrolą zaowocowały tym, że już kilka ładnych lat temu założył zespół, który trwa i gra. Nie obyło się jednak bez spięcia na temat nazwy kapeli, która ostatecznie została jednak Pneumą. Ponieważ z samego grania czasem trudno uzbierać na chleb powszedni, Kikut otworzył w Gdyni studio nagraniowe Sounds Great Promotion. Tym samym w praktyce wykazał, że udowadnianie całe życie, że rybka lubi pływać, można urozmaicić równie wciągającym (i bardziej dochodowym) obcowaniem z rybami, tym razem nieco „grubszymi”... podczas nagrań i pracy z dźwiękiem.
Muzyka to także miejsce, gdzie Kikut może wykrzyczeć gniew, bezradność czy frustracje. Bo teksty pisze sam, bardzo osobiste, o życiu. O muzyce, którą gra z zespołem, mówi: „My nie chcemy sprzedawać ludziom piekła za parę złotych, to nie jest nasz towar, mimo że jest teraz w cenie…”
Kocha żonę i dzieci. Jest po męsku wrażliwy. Ze swojej pasji potrafił też wykuć dobry interes. Innych ludzi nie próbuje tylko tolerować, wydaje się, że raczej chce zrozumieć. „Nie relatywizuję tu niczego, ale im starszy jestem, tym bardziej zawiłym i skomplikowanym wydaje mi się być człowiek i tym mniejszą mam ochotę na czarno białe rozsadzanie…” - mówi. A o znajomych, którzy grają ciężką i mroczną muzykę, za co przez wiele osób są z góry przekreślani, mówi: Trzeba oddzielić wartość, jaką ma człowiek jako taki, jako dziecko Boga, od wartości tego, co robi.”
Należy chyba do ludzi, którzy poprzez ciągłe nawracanie się rozumieją zmienianie życia, a nie wkładanie czarnych ubrań do „pralki-zwanej-wiarą” i wyjmowanie ich białych (aureola gratis). Najzwyczajniej w świecie jak najmocniej starają się żyć dobrze w tych czarnych rzeczach. Wypranych, ale czarnych jak smoła. Nie należy także do chrześcijan, którzy zawzięcie kleją skrzydła z czegokolwiek, żeby tylko za życia uciekać do nieba. To nie jest wiara, która liczy nie odmówione paciorki różańca, to wiara człowieka stąpającego mocno po tej ziemi, czasem w kurzu i trudzie spotykającego po drodze różnych ludzi. Pewnie dla niektórych (i to niekoniecznie jedynie fanów wyrobów z moheru) widok Kikuta na koncercie i gorączkowa próba skojarzenia z nim czegokolwiek związanego z Bogiem przywołuje na myśl jedynie skojarzenie: „Apokalipsa”. W sumie nieźle – bo na końcu i tak wygrywają nasi.
Fakt, trudno jest łączyć obraz Zbawiciela wykonany w stylu „amorkowatego różowego pulpecika w żłobku” ze stylem muzycznym preferowanym przez Kikuta. Co to jednak pokazuje? Chyba tylko to, że ten sam Bóg o wielkiej mocy, potędze, mądrości i miłosierdziu daje się poznawać nie tylko przez gospel, ale przez każdy inny rodzaj muzyki.
Zapytany kiedyś o sens życia, powiedział: „Spotkać Jezusa Chrystusa i mieć w sercu zmartwychwstanie.” Kikut wydaje się człowiekiem, w którym cały czas coś się dzieje, który chce dążyć do tego, co w głębi, którego nie zadowalają napompowane, płytkie frazesy. Kiedy czytam jego wypowiedzi, widzę jego pracę, muzykę, to kojarzy mi się tekst z Pisma Świętego: „Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca” (Jr 29,13). Chyba nic więcej nie trzeba mu życzyć.
Z księdzem Zbyszkiem Ptakiem, wokalistą grupy "Kapela Przyjaciela", rozmawia Ilona Pliszka. ...
Muzyka bez ciszy nie istnieje, nie istnieje cisza bez muzyki. Może to jest slogan, ale tak jest....
Grzegorz Głuch jest dyrygentem i liderem Gospel Rain, popowo-gospelowego chóru, który wydał ostatnio,...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
Dodaj nową odpowiedź