Na początku maja grupa NEW LIFE 'M odbyła ciekawą podróż na Ukrainę. W połowie miesiąca spotkałem się z Marcinem Pospieszalskim, Joachimem Menclem, Robertem Cudzichem, Piotrem Jankowskim, bratem Grzegorzem i managerem zespołu, Andrzejem Dubielem, by porozmawiać o nowym doświadczeniu muzyków.
Marcin Pospieszalski: Na Ukrainę zaprosił nas obecny tu brat Grzegorz Ligęza, kapucyn z Kijowa. Sam zaś pomysł podróży zrodził się cztery lata temu na Spotkaniach Muzyków Chrześcijan ("STREFA CHWAŁY" - przyp. red.), w których uczestniczyła grupa młodych ludzi z Ukrainy. Od tamtej pory nosiliśmy ten pomysł w sercach i czekaliśmy na sprzyjającą okazję.
Br. Grzegorz Ligęza: Pełnię tam funkcję gwardiana klasztoru, który jest w trakcie budowy. Jestem też zastępcą naszego prowincjała na Ukrainie. Opiekuję się grupą Kana, która wśród katolickich zespołów w tym kraju, jak sądzę, ma największe możliwości rozwoju…*
Br. Grzegorz: Kana ma już wyraźnie zakreślony styl, odpowiadający nam i ludziom tam mieszkającym. Gdy się jej słucha na koncertach, czuje się, że przynosi ze sobą Ducha…
Br. Grzegorz: W Krasiłowie. Jest to 25-tysięczne miasteczko w chmielnickiej obłasti (województwie) - w zachodniej części Ukrainy. Znajduje się w nim pierwszy powstały w ostatnich latach w tym kraju dom rekolekcyjny.
Br. Grzegorz: Tak. Jest on siedzibą Szkoły Ewangelizacji i innych różnych religijnych dzieł.
Joachim Mencel: Dla mnie były one podróżą 20 lat wstecz, powrotem do czasów połowy lat 80., kiedy ja sam jeździłem na różne warsztaty i tam zdobywałem wiedzę. W Polsce nie było wtedy żadnych materiałów szkoleniowych ani nut. Trudno było zdobyć jazzowe "szkoły gry". Bardzo kiepsko było z dostępem do płyt z muzyką jazzową, zwłaszcza amerykańską, takowe znajdowały się tylko w komisach i kosztowały często miesięczną wypłatę… Jeżdżąc wtedy na warsztaty, byłem wdzięczny za każdą informację uzyskaną od wykładowców. Na Ukrainie zaobserwowaliśmy podobną sytuację… Otwarte szeroko oczy i ludzie, którzy chłonęli jak gąbka wodę każde słowo, które wypowiadaliśmy. Jeśli czegoś nie rozumieli - pytali. Chcieli się wszystkiego dowiedzieć i nauczyć - natychmiast. Taka sytuacja tworzy bardzo twórczy związek między nauczycielem a uczniem. Zauważyliśmy, że na Ukrainie wszyscy są dość dobrze wykształceni, jeśli chodzi o muzykę klasyczną. Przyjechało dużo ludzi, którzy mieli za sobą mnóstwo doświadczenia z graniem jej. Widzę wielki sens warsztatów, gdzie uczestnicy mają takie podstawy. Mogliśmy otworzyć ich oczy i uszy na inne sprawy…
Marcin: To byli młodzi ze wspólnot charyzmatycznych, choć nie tylko. Wszyscy byli zaangażowani w życie Kościoła. Ja byłem poruszony tym, jak oni śpiewali pieśni wielogłosowe. Usłyszeliśmy np. (tu śpiewa): "Zaspiwaju Tobi, moja Syło", to jest "Będę śpiewał Tobie, Mocy moja". Zabrzmiało to jak piękna ukraińska pieśń.
Marcin: Tak, polskie pieśni są tam tłumaczone i śpiewane od wielu lat. Przetłumaczono również wiele współczesnych piosenek - m.in. prawie wszystkie New Life 'M, nasze najstarsze utwory śpiewano tam już we wczesnych latach 90., zaraz po tym, gdy je nagraliśmy.
Joachim: Warto dodać, że w tych warsztatach uczestniczyli katolicy rzymscy, grekokatolicy i protestanci. Mnóstwo ludzi - wyszło to w czasie dzielenia się ich świadectwami na końcu spotkania - ma wewnętrzną potrzebę ewangelizacji, chce działać na rzecz budowania Kościoła i jedności między Kościołami.
Marcin: To niesamowite, że ten młody Kościół ma świadomość swego posłania i misji. To było widać. Po pierwsze - zapał, po drugie - modlitwa, po trzecie - udział w Eucharystii. Dla mnie była ona wielkim przeżyciem. Przeżywałem ją tam mocniej niż w Polsce, nie wiem, dlaczego (śmiech). Byłem ogromnie wzruszony celebracją eucharystyczną i jej duchem…
Robert: Ja, i chyba my wszyscy, byliśmy najbardziej poruszeni wyczuwalnym wśród tych ludzi pragnieniem Boga. Widzieliśmy autentyczny Jego głód, bo tamten świat przez kilkadziesiąt ostatnich lat był z Niego i z duchowości okradziony… Ci ludzie okazywali, że potrzebują Go jak czystej wody i powietrza i w żadnej sekundzie nie była to postawa zagrana czy wymuszona. Wracając do warsztatów, większość gitarzystów przyjechała na nie z gitarami, jakie pamiętam z mego dzieciństwa - ze zdezelowanymi strunami, ledwie co grającymi. I okazało się, że to bardzo zdolni ludzie… W zasadzie wszystko, co mówiłem, i to mnie bardzo wzruszało, było dla nich ważne. Czuliśmy się tam bardzo, bardzo potrzebni, ale nie musieliśmy się szczególnie wysilać, po prostu dzieliliśmy się tym, co mamy. Nie musieliśmy aranżować rzeczywistości, jak dzieje się to w podobnych sytuacjach w Polsce. U nas młodzi mają tak wiele bodźców, są znudzeni wieloma rzeczami, również w obszarze ewangelizacji czy koncertów. Każdemu przydałby się taki wyjazd na Ukrainę, niektóre nasze problemy wydają się być śmieszne w porównaniu z tymi, które "dzieją się" tak niedaleko.
Marcin: Zostaliśmy tam otoczeni prawdziwą miłością. To nie była zwykła przyjaźń, lecz coś więcej. Szczególnie wzruszające były ostatnie chwile warsztatów, kiedy cały krąg ludzi po koncercie modlił się za nas. Czuliśmy w tej modlitwie wielką miłość do nas. Takie doświadczenie bardzo rzadko się zdarza.
Marcin: Zawsze w klasach był ktoś, kto tłumaczył. Język ukraiński jest bardzo piękny, leży gdzieś blisko rdzenia języka polskiego. Parę wieków temu był to przecież jeden język. Ze zdumieniem odkrywaliśmy, że rozumiemy słowa, odczuwamy je, źródła wielu słów w naszych językach są takie same. Czasem były trudności przy określeniach technicznych…
Robert: Atmosferę sprzyjającą traktowaniu nas jak autorytety przygotowali już wcześniej nasi przyjaciele z Ukrainy.
Br. Grzegorz: Wiąże się to głównie z ostatnią "STREFĄ CHWAŁY", w której uczestniczyła grupa Kana… Właśnie wtedy zaczęła się głębia tych relacji. Przy końcu Spotkania w Gródku nad Dunajcem wydawało się, że nasz zespół prezentując się tam zagra krótkie pioseneczki i jak najszybciej zniknie, by delikatnie mówiąc… "nie przeszkadzać". Okazało się, że Pan Bóg chciał inaczej i przekazał nam wtedy swego Ducha. Ostatnia wspólna modlitwa jedności, którą tam razem przeżyliśmy, wydała swe owoce.
W tym nurcie świetnie odnajduje się wielu chrześcijan, a w Polsce jest on niestety trwale zaniedbany....
Niewiele dziś jest takich zespołów jak Gethsemane. Muzyka kwintetu to wycieczka w przeszłość,...
Nie wejdę już więcej w związek z myślą, że Miłość dopiero się pojawi bez konkretnej decyzji...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
Uparte spojrzenie, radykalne poglądy. Robert "Litza" Friedrich to mężczyzna, który...
"czytałem książkę jakiegoś księdza, który pisał takie bardzo poważne przedsięwzięcie o...
...hip hop stał się w naturalny sposób alternatywą dla blokowiskowej nudy i obojętności....
Dodaj nową odpowiedź