Często egzaminom towarzyszy stres i przekonanie: „nie dam rady”, „nie zdam”. I zwłaszcza w takich chwilach jesteśmy bardziej zobowiązani do powierzenia się Bogu.
Wielkimi krokami zbliżyła się zimowa sesja egzaminacyjna. Dla studenta to czas nauki, zaliczeń, kolokwiów, egzaminów semestralnych, czasami wiąże się to ze zrezygnowaniem z przyjemności czy codziennych zajęć.
W ten czas my, studenci, chcemy jak najlepiej wypaść w trakcie egzaminów i to przysłania nam cały świat. Jednak nie możemy zapomnieć o modlitwie, żeby te kolokwia nie zakryły nam Boga i nauka nie zabrała czasu na spotkanie z Nim, bo modlitwa jest azylem dla wszystkich trosk. Nie możemy zrezygnować z modlitwy czy pójścia na Mszę tylko dlatego, że następnego dnia mamy ważne zaliczenie i musimy jeszcze się uczyć. Wręcz przeciwnie, właśnie w takiej chwili powinniśmy bardziej się modlić i z modlitwy czerpać siły. Bogu powierzyć wszystkie nasze egzaminy i obowiązki, w Nim mieć nadzieję na lekkie przebrnięcie przez ten czas i modlić się, by na okres sesji Bóg oświecił nas światłem Ducha Świętego, bo bez tego marne będą nasze starania.
Bez wątpliwości istnieją też tacy studenci, którzy w ogóle nie myślą o nauce albo zaczynają o niej myśleć w noc przed egzaminem, to dla nich szczególnie polecana jest modlitwa: o siły i chęć do nauki, by nie zmarnować tego zadania, które zostało powierzone. Jest czas zabawy i czas studiowania, ale bądźmy pewni, że nie możemy jednego przekładać nad drugie i że każdy czas dobry jest na spotkanie z Bogiem.
Nasuwa mi się tu postać Jana Chrzciciela, do którego ludzie przychodzili z różnych miejsc na pustynię, by przyjąć od niego chrzest. Zostawiali swoje obowiązki, prace i szli na spotkanie z Panem, potem wracali do nich, ale już odmienieni, umocnieni. Byli pewni, że tam, na pustyni, czeka ich coś pięknego, nie bali się zostawić na chwilę tego, co ich otacza i pochłania, a potem powracali do swoich obowiązków i nie mieli wątpliwości, że dobrze uczynili. Tak właśnie my, nie możemy się bać, że chwila, którą poświęcimy na modlitwę sprawi, że nie zdążymy się czegoś jeszcze nauczyć. Bóg wynagrodzi nam to, że pamiętamy o Nim w tak zajęty dla nas czas, bo jak powiedział św. Augustyn: „Dobrą drogą jest ta, po której idąc, mamy oczy bez przerwy wzniesione ku Bogu.”
Ponadto często egzaminom towarzyszy stres i przekonanie: „nie dam rady”, „nie zdam”. I zwłaszcza w takich chwilach jesteśmy bardziej zobowiązani do powierzenia się Bogu, tylko w Nim nadzieja, że poprowadzi nas przez egzamin tak, by jego rezultaty były dla nas satysfakcjonujące.
Oczywiście nie możemy wyjść z przekonania, że ciągła modlitwa, chodzenie do kościoła przyczyni się do tego, że w naszym indeksie pojawią się same dobre oceny, nawet gdy nie będziemy się uczyć. Nie bądźmy impertynenccy, uczmy się i módlmy na sto procent, bo jak powiedział Paul Thiry Holbach: „Kto we wszystkim powołuje się na Boga, składa tylko dowody swego nieuctwa.” Nie bądźmy nieukami, a równocześnie nie stawiajmy nauki nad Pana Boga i idźmy za wezwaniem Jana Pawła II - wymagajmy od siebie, choćby inni od nas nie wymagali.
Dobrze jest mieć starszych kolegów wśród braci studenckiej, którzy zapoznają "nowego" z zasadami...
Każdego roku rośnie liczba młodych ludzi, którzy opuszczają Włochy. Tutaj nie da się żyć,...
Wszyscy patrzą w przyszłość, kalkulują, pytają: co ja będę z tego miał? A przecież uniwersytet...

Nie wiem co poczułem po przeczytaniu artykułu. Z jednej strony, nic nowego nie wyczytałem...

Mam styczność z młodzieżą, o której głównie tutaj mowa - i nie, wiek okresu dojrzewania (...

Zgodzę się z tym, że potrzeba buntu była zawsze. Jednak wydaje mi się po rozmowach z...
Pozornie wszystko wydaje się proste. Starzy pracują, młodzi się uczą i tyle. Jednak...
Wszyscy oczywiście wiemy, że postaci z okładek w kolorowej prasie są na każdy możliwy...
Wszystko zaczęło się w maju cztery lata temu. Mama poznała wtedy Mariusza. Na początku...
Dodaj nową odpowiedź