sosna

Uszczęśliwianie na skróty

Dodano: 27 sierpień 2010 r.

Głos w sprawie propozycji polskiego rządu, który forsuje liberalizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Na różne sposoby można zniewalać i unicestwiać ciało, ducha i umysł człowieka:
* bronią konwencjonalną (jeden z najbardziej dochodowych biznesów współczesnego świata);
* bronią niekonwencjonalną (obłożona różnymi hamulcami politycznymi);
* bronią (a)moralną (najbardziej niewidoczna, mająca wiele z pozoru przyjaznych masek, ale długofalowo równie destrukcyjna i skuteczna).

Nie czuję się kompetentnym, aby się wypowiadać w pierwszych dwóch kwestiach. Jednak ostatnia nie pozwala mi milczeć. Imperatywem do zabrania głosu stała się - nagłaśniana przez media - propozycja polskiego rządu, który forsuje liberalizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Według promotorów tejże ustawy, prokurator oraz sąd będą mogli odstąpić od ścigania za posiadanie środków odurzających ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu. Władza chce, aby za kratki trafiali nie ludzie przyłapani na posiadaniu niewielkiej ilości narkotyku, ale dilerzy i producenci.

Pytania, które rodzi owa propozycja, a które zadaję sobie i zacnym Czytelnikom:

Czy narkotyki, nawet miękkie, są dobrem?

Z mojego kontaktu z ośrodkami dla narkomanów oraz osobistego doświadczenia pracy w ośrodku wychowawczym wiem, że 80% uzależnionych mówi: zaczynałem od miękkich narkotyków, najpierw dopalacze, potem trawka, potem prochy, potem... itd. Ilu zdrowo myślących rodziców, nauczycieli lub wychowawców kupiłoby swoim dzieciom lub wychowankom „trochę” narkotyków, np. na osiemnastkę? A przyjazne obywatelom państwo nie ma skrupułów, aby to zrobić!

Co to znaczy niewielka ilość narkotyków?

Diler, który będzie miał przy sobie „niewielką ilość” i tak będzie bezkarny, bo zawsze może skutecznie dowieść, że to „działki” wyłącznie na jego prywatny użytek, gdyż sam ma taką słabość.

Kto lobbuje tego typu ustawą, kto ma w tym interes? Jaki wpływ będzie miało owo społeczne przyzwolenie na osoby - zwłaszcza młode, dla których jedynym dotąd hamulcem przed eksperymentami z narkotykami, jest właśnie brak owego społecznego przyzwolenia?

Pomysłodawcy twierdzą, że z uzależnionych uczyniono przestępców. Dlaczego zatem za takich uważa się również pijanych kierowców, skoro ich stan może być i pewnie w większości jest skutkiem niemniej trudnej choroby alkoholowej? Czy amnestia obejmie także tych? Jeśli nie, to gdzie zasada równości? Nawet bardzo liberalna Holandia wyciąga wnioski ze swoich błędów i coraz bardziej ogranicza działalność coffeshops. My jednak chcemy być wierni swojej narodowej mądrości po szkodzie.

Owszem, nie jestem za tym, aby z ludzi chorych i uzależnionych robić przestępców. W tym punkcie - zgoda! Ale dlaczego nie zaproponowano prostego rozwiązania: posiadanie narkotyków jest niedozwolone. Za posiadanie „niewielkich ilości” nie więzienie, ale przymusowe skierowanie na badania lub terapię. Wówczas przestępcami pozostaje tylko jedna strona problemu - dilerzy.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź