Stokrotka
na polanie wśród maków czerwonych
zaspana, samotna
I niebo bezimienne nadzwyczaj
jak błękit mych oczu
mała czysta biel osłonięta czerwienią
na pozór tylko zwyczajna
mała bezbronna istota
skazana na zapomnienie
Zamarzłem nocy tej samej
gdy dla flory brzegi zieleniały
a stolica stawała się wulkanem
w szeregach kroczyliście za tłumem
odwróciłem głowę, zamarzłem
na żarze waszych gorących sumień
zgubiłem ostatni pierwszy piątek
w ostatniej podróży, gdy łzy świat zalały
wiem nie kroczyłeś samotnie
I ścięto cyprys ostatni... wieczorem
gdy na pniu jego zamarzłem
nie płacząc za wzorem pokoleń
łzy jednej nie wylałem patrząc na Ciebie
a niewidzialne dotąd miliony łkały
ołowiani Twoi żołnierze...
odnajdziecie na niebie
jedno zero
kilka pięćset sześćdziesiąt siedem
uginały się pod nami obłoki
ze strachu zasłaniając oczy
wiatr rozrzucał nas po kątach
bez świadomości, na oślep ku górze
zagubieni w szklanych ryzach
spójrz w niebo, ślady po nas wciąż widać
Bądź pozdrowiony
wędrowcu z nekropolis
gdzieś między
sen wypiera się maudit
i czekam na powitanie
i szukam
i odnajduję obłęd
Przebywam noc wtórnie
i duszy żywej na horyzoncie
i te bramy nieśmiertelne
zapytałbym zapytałbym właśnie
i pytam w zmęczeniu rannej rosy
i szukam w ciemnościach pogardy
i nocy tych setki przede mną
tych bram zatraconych
Bo niebo jest po stronie dusz naszych...

Zgadzam się z autorem. I bardzo dobrze, że z tą miłością jest jak jest, bo gdyby zależała...

Dzięki. :) Być może takie badania już są, warto poszperać w socjologii. :)
Ile nasi rodzice poświęcili czy poświęcają czasu nam, to wiemy. Ile my naszym dzieciom...
Zegarek co dzień miarowo tyka/ A moje życie barwami przenika/ Kolor i czas to układ...
ja szary człowieczek u podnóża schodów do szkoły życia dostałam się z trudem i dopiero co
Dodaj nową odpowiedź