Episkopat jakby ustąpił pola w debacie publicznej, chcąc chyba uniknąć oskarżeń o mieszanie się do polityki. W wielu ważnych sprawach słyszymy polityków, ekspertów, celebrytów... a Kościół wydaje się milczeć.
Ostatnie wybory parlamentarne przyniosły jedno zaskoczenie. Jeszcze nigdy partia antyklerykalna nie miała w Polsce tak szerokiego poparcia. Za to, jak wskazały badania, zaufanie Polaków do Kościoła katolickiego przez ostatnie 5 lat spadło o 14%. Dlaczego?
Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym – korzystamy z internetu, telewizji, portali społecznościowych – non stop przetwarzamy wiadomości. Według mnie, głównym powodem takiego stanu rzeczy jest to, że Kościół (zwłaszcza ten hierarchiczny) nie za bardzo potrafi odnaleźć się w tej szybkiej medialnej rzeczywistości. Natomiast doskonale odnajdują się w niej ci wszyscy, dla których Kościół jest przeszkodą.
Episkopat jakby ustąpił pola w debacie publicznej, chcąc chyba uniknąć oskarżeń o mieszanie się do polityki. W wielu ważnych sprawach słyszymy polityków, ekspertów, celebrytów... a Kościół wydaje się milczeć. Część winy można by pewnie zrzucić na media, ale dziennikarze skarżą się, że niewielu biskupów czy księży chce skomentować nawet najprostsze sprawy. Kościół staje się więc wielkim milczącym, gdy tymczasem w debacie publicznej pada pod jego adresem wiele oskarżeń i pomówień. Pozostawione bez odpowiedzi, zaczynają funkcjonować jako prawda. Za przykład niech posłuży kariera, jaką zrobiło oczywiste kłamstwo, że Kościół nie płaci podatków.
Innym, równie ważnym, problemem są podziały. Jeśli już w mediach pojawia się stanowisko kościelne, to zazwyczaj na zasadzie sensacji. Cytowane są skrajne, a czasem sprzeczne wypowiedzi, brakuje natomiast jednoznacznego, wyważonego stanowiska całego Kościoła. Ostatnio diametralnie różne komentarze słyszeliśmy na temat obecności satanisty (to nic, że podobno udawanego) w publicznej telewizji.
Polski Kościół więc albo milczy, albo wypowiada się różnymi głosami. W takiej kakofonii trudno o klarowny sygnał, którego oczekują wierni. Sygnał, który ma być nie tylko wskazówką, ale także stanowiskiem reprezentującym wszystkich katolików, z którym politycy powinni się liczyć.
Trzeba jednak oddać sprawiedliwość wielu proboszczom i duszpasterzom, którzy robią, co mogą. Ale ich „siła rażenia”, tak jak i listów episkopatu, jest ograniczona. Co z tymi, którzy nie są częstymi gośćmi w parafiach, nie korzystają z katolickich mediów, a czasem nawet niezbyt dobrze znają Ewangelię? Ich przecież nie można pozostawić samym sobie. Oni też powinni usłyszeć naukę Chrystusa, ale jako jeden, mocny głos Jego Kościoła.
Wbrew pozorom, obecność antyklerykałów w sejmie może okazać się dla nas dobrym impulsem. Historia poucza, że wszelkie przeciwności zawsze były dla Kościoła ożywczym bodźcem. Ani antyklerykalizm, ani utrudnienia, ani nawet prześladowania nie są zagrożeniem. Prawdziwym zagrożeniem jest letniość, podziały oraz milczenie... tak wiernych, jak i pasterzy.
Już ponad 200 dziewcząt wstąpiło do nowego zgromadzenia Iesu Communio, na którego czele stoi...
Jeździsz na drugi koniec miasta, by posłuchać poruszającego kazania? Wsiadasz w samochód, by...
Siedmiu na jednego? Ładnie to tak? Ładnie. Siedem osób w Margaretce otacza księdza modlitwa nawet...

Zgadzam się z autorem. I bardzo dobrze, że z tą miłością jest jak jest, bo gdyby zależała...

Dzięki. :) Być może takie badania już są, warto poszperać w socjologii. :)
Ile nasi rodzice poświęcili czy poświęcają czasu nam, to wiemy. Ile my naszym dzieciom...
Zegarek co dzień miarowo tyka/ A moje życie barwami przenika/ Kolor i czas to układ...
ja szary człowieczek u podnóża schodów do szkoły życia dostałam się z trudem i dopiero co
Twierdzisz, że Biblia zapowiada upadek religii. Ta Biblia, która pisze: "Ty jesteś Piotr [czyli skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). Wygląda to wręcz przeciwnie. Te słowa są zapowiedzią wielkiego zwycięstwa religii i Kościoła. Więcej, Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa, musi odnieść ostateczny triumf nad złem: Jego upadek oznaczałby upadek Chrystusa.
Piszesz, że ludzie Kościoła są grzeszni. Owszem. Nawet święty Piotr, Skała, którą wybrał sam Jezus do budowy swego dzieła, wyparł się Go. I żeby to raz, ale aż 3 razy. A przecież Chrystus mu przebaczył. Dlaczego? Dlatego, że pożałował, zapłakał. To fenomen miłosierdzia Boga, że wystarczy właśnie powiedzieć szczerze "przepraszam", chcąc się poprawić.
Wypisałem tu moje argumenty. Nie wiem, na jakiej podstawie piszesz, że:
1. Biblia zapowiada upadek religii,
2. Aby uzyskać przebaczenie nie wystarczy przeprosić (rzecz jasna szczerze, czyli podjąć pokutę i postanowić poprawę).
A co do pozycji Kościoła we współczesnej Polsce, to zgadzam się, że brakuje wyraźnego głosu katolików. Dopóki żył bł. Jan Paweł II, to on wypowiadał się w imieniu Kościoła, jasno i wyraźnie. Dzisiejszy katolik jest rozdarty między wypowiedziami ks. Bonieckiego i ks. Isakowicza- Zaleskiego; abp-a Michalika i abp-a Życińskiego. Przykłady można mnożyć. Ale taka wycofana pozycja Kościoła jest- jak sądzę- szkodliwa. Kościół nie miesza się do polityki. Próbuje tylko wypowiadać się w sprawach istotnych dla wierzących. Milionom Polaków- katolików nie można odebrać głosu w debacie publicznej. Mają takie samo prawo do wygłaszania swoich racji i poglądów, co wszyscy inni.
Przecież Biblia zapowiada upadek religii. To po prostu kolej rzeczy zapowiedziana przez samego Boga.Chrześcijaństwo zawiodło pod każdym względem (błogosławi wojny lub narzędzia zbrodni,zaanektowało zwyczaje pogańskie,miesza się do polityki,zakazało używania imienia Stwórcy - "kto wzywa imienia bożego będzie wybawiony", inkwizycja skazywała na śmierć ludzi, którzy mieli cokolwiek wspólnego z Biblią, zgromadzili ogromne bogactwo).Grzechy chrześcijaństwa można wymieniac godzinami. A za takie rzeczy nie wystarczy powiedzieć "przepraszam".
Twierdzisz, że Biblia zapowiada upadek religii. Ta Biblia, która pisze: "Ty jesteś Piotr [czyli skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). Wygląda to wręcz przeciwnie. Te słowa są zapowiedzią wielkiego zwycięstwa religii i Kościoła. Więcej, Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa, musi odnieść ostateczny triumf nad złem: Jego upadek oznaczałby upadek Chrystusa.
Piszesz, że ludzie Kościoła są grzeszni. Owszem. Nawet święty Piotr, Skała, którą wybrał sam Jezus do budowy swego dzieła, wyparł się Go. I żeby to raz, ale aż 3 razy. A przecież Chrystus mu przebaczył. Dlaczego? Dlatego, że pożałował, zapłakał. To fenomen miłosierdzia Boga, że wystarczy właśnie powiedzieć szczerze "przepraszam", chcąc się poprawić.
Wypisałem tu moje argumenty. Nie wiem, na jakiej podstawie piszesz, że:
1. Biblia zapowiada upadek religii,
2. Aby uzyskać przebaczenie nie wystarczy przeprosić (rzecz jasna szczerze, czyli podjąć pokutę i postanowić poprawę).
Religia jest rzeczywistością ukazującą związek człowieka z Bogiem. Twierdzenie ,że Biblia zapowiada upadek religii jest nonsensem i niedorzecznością i to z uwagi na wiarę chrześcijan, których religia opiera się na fundamentalnej prawdzie ZMARTWYCHWSTNIA-CHRYSTUSA-MIŁOŚCI,ZWYCIĘZCY ŚMIERCI, GRZECHU i SZATANA. Prośba do Anonymousa jeśli prześledzisz historię Kościoła Chrystusowego to zauważysz, że chrześcijaństwo nie zawiodło i nigdy nie zawiedzie. Zawodzi słaby upadły chrześcijanin bo z takich jak my grzesznych istot zbudowany jest Kościół. Masz rację nie wystarczy krzywdzonemu Bogu i bliźniemu powiedzieć przepraszam.Konieczna jest diametralna zmiana i odważna przebudowa życia w PRAWDZIE. Tylko wówczas chrześcijanin mocny WIARĄ, NADZIEJĄ I MIŁOŚCIĄ ukaże wartość chrześcijańskiej religii.
Nie wiem, czy wszelkich dyskusji na ten temat nie powinniśmy rozpoczynać od pytania, czy Kościół - mam na myśli tych, którzy nim są i codziennie go tworzą - troszczy się przede wszystkim o siebie. Chyba wczoraj przeczytałem zdanie Frossarda, który pisze o bardzo oczywistej rzeczy - podchodzenie do Kościoła jako do jednej z instytucji rządzącej się prawem ludzkim jest nierozumieniem jego istoty. My także w naszym myśleniu o Kościele czasami bardzo koncentrujemy się na ludziach, zapominając, że On stale troszczy się o to, czemu dał początek. Oczywiście - mamy świadczyć, modlić się, starać, ewangelizować... Pamiętając, że będąc słabi, pomagamy Wszechmocnemu. Pomagamy... czy można pomagać Wszechmocnemu? Można, bo my potrzebujemy bycia potrzebnymi...
Na początek nie ulegałbym twierdzeniom świata , że Kościół traci, bo w ich myśleniu zawsze traci. Widać mamy wiele do stracenia , bo tracimy już od ponad dwóch tysięcy lat :)...
i jeszcze jesteśmy obecni. W Kościele jest wielu , którzy nie rozumieją siebie samych jako ludzi wierzących. Demokratyczna propaganda pomaga skutecznie odwodzić tych ludzi od Kościoła.
Oni jednak byli tylko okazyjnymi sympatykami. Dzisiaj tu ... jutro tam , a gdzie byli wcześniej ? -odpowiedź też nie jest zbyt trudna. Pochodzę z wiejskiej parafii, która miała kiedyś (w okolicach II wojny światowej) 3 tys. wiernych. Były wtedy dwie Msze Niedzielne . Dzisiaj są cztery a parafia ma tysiąc sto wiernych. Ten sam kościół jest prawie pełny 4 razy w niedzielę. A Kościół wciąż traci- może to taka uroda Kościoła.
W dzisiejszych czasach , choćby było najlepiej - to i tak by tracił i to tracenie nie zależy od nas (poza małymi wyjątkami)
więc może się mniej przejmować i zadręczać tylko robić dalej swoje - w myśl powiedzenia : jeden sieje , drugi podlewa a trzeci zbiera. Może teraz jest zima i gleba odpoczywa.
Brakuje dzisiejszym zahukanym katolikom jednego - wyjścia z prześladowania i odważnego głoszenia Ewangelii - bez żadnych skrupułów. Propaganda nas zawstydziła i onieśmieliła. Zwróćmy się więc wszyscy ufnie do Chrystusa i tak, jak Apostołowie róbmy swoje... a nasz Mistrz sprawi, że przez kolejne Tysiąc lat Kościół dalej będzie tracił :)
...tracenie siebie jest przecież zyskiem na życie wieczne.
Patrzę się na galerię fotografii i widzę wiele księży Pan wezwał do siebie.Dużo odeszło w młodym wieku.Choroba,wypadek wyrwał ich z pracy duszpasterskiej czy naukowej.Dlaczego ?Niezbadane są wyroki boskie.Dużo powołanych lecz mało wybranych.Biskupi i przełożeni wyżsi wspólnot zakonnych popełniali często błędy w doborze kandydatów do święceń kapłażskich.Dzisjaj milczą.Exy stały się najbardziej zaciętymi antyklerykałami.Za wszystko trzeba zapłacić.Wg.objawień jednej św.zakonnicy,widziała ona gorejących biskupów i zakonników w piekle.Każdemu przyjdzie zdać rachunek z jego czynów.
"Za przykład niech posłuży kariera, jaką zrobiło oczywiste kłamstwo, że Kościół nie płaci podatków."
oczywiście coś płaci, ale chodzi raczej o finansowanie kościoła. radzę przeczytać http://pl.wikipedia.org/wiki/Finansowanie_organizacji_religijnych_przez_...
szczególnie lubię cytat "Największym beneficjentem dopłat i ulg jest najliczniejszy w kraju Kościół katolicki"
Naprawdę smutne jest to, że kościół traci. Traci wiernych, traci zaufanie przez zachowanie niektórych księży (a media chętnie podchwycą sensacje i nagłośnią na całą Polskę czyjeś potknięcie), tracą poparcie szczególnie u młodych osób które rzadko chodzą do kościoła albo w ogóle.Myślę, że przydało by się by księża wyszli z za murów kościołów z jakimś świeżym podejściem.
Dodaj nową odpowiedź