Przemiana we mnie nastąpiła znienacka. Dosłownie - wszedłem do kościoła niewierzący, wyszedłem wierzący. Doświadczyłem tego, że wiara jest darem.
- Boję się pogłębiać wiarę ze zwykłego tchórzostwa. Kiedyś, będąc jeszcze w Stanach Zjednoczonych, dużo modliłem się o pogłębienie wiary. Po poważnym wypadku samochodowym przez pół roku bardzo cierpiałem i w tym czasie moja wiara bardzo wzrosła. Teraz tamten wypadek odczytuję jako dopust Boży, bo to jest taka Boża szkoła, w której nauka trochę boli, ale ma sens. W blaskach cierpienia docenia się to, co dotąd wydawało się normalne i za co nigdy się nie dziękowało, np. że można chodzić, oddychać, widzieć słońce. Człowiek powinien pielęgnować swoją wiarę, trzymać rękę na pulsie, bo licho, czyli diabeł nie śpi.

- W dzisiejszych czasach mówienie o szatanie często kwalifikuje mówiącego do skierowania go na leczenie psychiatryczne albo też jest posądzany o opowiadanie bajek. Tymczasem ja wierzę w istnienie złego bytu, nieprzyjaciela człowieka, ojca kłamstwa, krótko mówiąc - szatana. Diabeł nigdy nie zostawi człowieka w spokoju. Wierzę jednak również w to, że Pan Bóg trzyma go w bezpiecznej odległości od ludzi. Nic nie można zrobić wtedy, kiedy przez grzech, otwieramy mu dojście do siebie. Trzeba być bardzo ostrożnym.
- Muszę się codziennie nawracać i to po kilkanaście razy. Diabeł nie jest taki głupi, żeby raz kusić, a potem iść spać. On będzie się cały czas wszystkimi drogami wciskał tam, gdzie żyjemy grzesznie, czyli niezgodnie z Dekalogiem. Wejdzie przez alkohol lub narkotyki, albo przez seks, obżarstwo, może lenistwo. Kościół wciąż o tym mówi i ostrzega.
- Poszedłem na Mszę św. po raz pierwszy od dwudziestu paru lat, na prośbę mojej żony. Przemiana we mnie nastąpiła znienacka. Dosłownie - wszedłem do kościoła niewierzący, wyszedłem wierzący. Doświadczyłem tego, że wiara jest darem. Na początku denerwowały mnie czysto zewnętrzne sprawy, np. to, że na zmianę przyjmowano postawę stojącą lub siedzącą. Śmieszyło mnie, dlaczego nie można było do końca siedzieć. Później "uderzyły" mnie postawy modlitewne innych ludzi. Wielkie wrażenie wywarły na mnie osoby wprawdzie biedniej ubrane, w bocznych nawach, ale których ręce w modlitwie niekiedy były zaciśnięte do białości, a w oczach łzy.
Ja sam, będąc w tym roku na Jasnej Górze, przed obrazem Matki Bożej zacząłem płakać wbrew własnej woli. Prawie część Mszy przepłakałem. To była modlitwa bez słów, zarazem wyraz mojej bezradności i prośba o pomoc.
- Darzę Ją szczególną czcią. Jako wotum, za niedawno odzyskany dar zdrowia, będę śpiewał na uroczystościach 125-lecia Sanktuarium w Gietrzwałdzie. Poza tym zwracam się do Niej z konkretnymi sprawami. Mówię Jej na przykład: "Mam ciężkie zadanie w Opolu, wychodzę tylko z dwiema piosenkami i nie jestem w stanie podnieść publiczności, bo mam za dużą konkurencję". Prosiłem o pomoc w kwestiach rodzinnych, kiedy miałem duże kłopoty z synem. Matka Boża zawsze mnie wspomaga, jakby mówiąc z uśmiechem: "Ty tylko bracie pracuj dla mnie, rób ten Gietrzwałd".
Rozmawiał i rysował TYTUS BYCZKOWSKI
To strasznie banalne, ale tak właśnie jest – „Czarownice” to historia nierozerwalnie...
Festiwal Młodzieży Bez Granic już po raz trzeci odbędzie w Salezjańskim Ośrodku...
„Pokolenie 89” – czymkolwiek by nie było – ma wreszcie szansę, by przemówić własnym...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego...

/ Ahoj Evi se1m vlastnedm Lexuse RX 400h což je taky ekilgoocke9 vozedtko.Zabejve1m...
To strasznie banalne, ale tak właśnie jest – „Czarownice” to historia nierozerwalnie...
Przeklinanie mogło być wówczas dobrze widziane, ale teraz? Co się stało? Dlaczego...
Leonardo Defilippis, producent, reżyser i odtwórca jednej z ról w "Teresie", filmie o św...
Dodaj nową odpowiedź