nr 38/2007 s. 48-49
Edward Kabiesz

Groby Katynia

Dodano: 9 listopad 2007 r.

Po końcowych, wstrząsających sekwencjach „Katynia” Andrzeja Wajdy na sali zapada długa cisza. Cisza, która krzyczy. Ten niemy krzyk to najlepszy komentarz do tego, co zobaczyliśmy na ekranie.

Z pewnością za jakiś czas powstaną inne filmy na temat potwornej zbrodni na polskich oficerach dokonanej przez sowieckich oprawców. Może pokażą ją w szerszym kontekście politycznym.

Udana próba

Film Wajdy jest pierwszą i - co najważniejsze - udaną próbą zmierzenia się z tym tematem na ekranie. Wajda znowu, podobnie jak to było w czasach PRL-u, kiedy jego filmy przywracały pamięć o żołnierzach AK czy powstańcach warszawskich, zaryzykował i podjął temat, który stanowił białą plamę w polskim kinie. Temat bolesny i może nawet trudniejszy do realizacji. Świadczyć może o tym chociażby fakt, że zbrodnia katyńska, w przeciwieństwie np. do powstania warszawskiego, nie doczekała się także swojego właściwego odzwierciedlenia w literaturze polskiej. Wajda, którego największe filmowe dokonania z czasów „szkoły polskiej” czerpały z literatury tego okresu, realizując film o Katyniu, nie miał się na czym oprzeć. Dopiero powieść Andrzeja Mularczyka stała się podstawą scenariusza.

Oczekiwania związane z filmem były ogromne. Narzucał je już sam temat. Reżyser zdawał sobie sprawę, że jego film musi zaspokoić różne potrzeby i że nie będzie oceniany wyłącznie w kategoriach artystycznych. Jego premiera stanie się jednocześnie wydarzeniem społecznym, ważnym krokiem w kształtowaniu świadomości historycznej Polaków, szczególnie młodego pokolenia. Bo przecież żaden dokument, nawet najlepszy, nie posiada takiej siły emocjonalnego oddziaływania, jak dzieło sztuki, film fabularny, który dowodzi, że kino nie jest tylko rozrywką.

Oglądanie boli

Katyńska opowieść Wajdy rozpoczyna się 17 września 1939 r., w chwili, kiedy do Polski wkraczają oddziały Armii Czerwonej, a wszyscy polscy oficerowie trafiają do sowieckiej niewoli. Kończy się wstrząsającymi scenami w lasku katyńskim. Bohaterami są oficerowie osadzeni w rosyjskim obozie w Kozielsku i czekające na nich w zajętej przez Niemców Polsce rodziny. Film Wajdy jest filmem kameralnym, wydarzenia oglądamy z perspektywy występujących w nim bohaterów, natomiast kontekst historyczny poznajemy z napisów. Film ogląda się z bólem. Jest w nim wiele scen, które zapadają w pamięć, działają na emocje widza. Anna, żona Rotmistrza Pułku Ułanów w Krakowie, mimo oczywistych dowodów nie wierzy, że jej mąż został zamordowany przez Rosjan. Cały czas ma nadzieję, że wróci. Żona Generała o śmierci męża dowiaduje się w kwietniu 1943 r., po odkryciu przez Niemców grobów polskich oficerów w lesie katyńskim. Kłamstwa na temat zbrodni po wojnie nie może znieść Agnieszka, siostra zabitego przez Rosjan pilota, współczesna Antygona. Jedynym ocalałym będzie przyjaciel rotmistrza, który wstąpi do armii Berlinga.

Bohaterowie bez nazwisk

Charakterystyczne, że bohaterowie filmu nie noszą nazwisk. Mają tylko imiona lub określają ich pełnione funkcje zawodowe. Ma to znaczenie symboliczne. Wajda opowiadając historię przedstawionych w filmie postaci, opowiada o losie wszystkich rodzin, które Katyń w jakiś sposób dotknął. Film opowiada jednocześnie o kłamstwie i wielkiej manipulacji, jakiej dopuszczano się przez lata nad grobami ofiar. O dramacie rodzin, które nie mogły postawić symbolicznego choćby nagrobka z prawdziwą datą śmierci swych bliskich, bo kłamstwo stało się jednym z filarów sojuszu z ZSRR. Film Andrzeja Wajdy to chyba najważniejszy polski film zrealizowany po roku 1989. Powinien powstać dużo wcześniej. Może po nim powstaną kolejne, zajmujące się naprawdę ważnymi tematami.

Katyń, reż.: Andrzej Wajda, wyk.: Maja Ostaszewska, Artur Żmijewski, Maja Komorowska, Władysław Kowalski, Andrzej Chyra, Danuta Stenka, Polska 2007

Nie grałem, przeżywałem

Artur Żmijewski, odtwórca roli Rotmistrza Pułku Ułanów w Krakowie

Ten film przeżywam w sposób szczególny: pełny jest sytuacji, w których próbuję sobie wyobrazić siebie. Nigdy wcześniej nie miałem takiego odczucia. Moja wyobraźnia zadziałała w sposób zupełnie inny niż dotychczas. Nagle uświadomiłem sobie, że te setki ludzi, którzy stoją wokół mnie na planie, uosabiają zaledwie ułamek tej ludzkiej masy, którą zakatowano w Katyniu. W książkach wygląda to inaczej, ale kiedy widzi się to na własne oczy, świadomość, że mordując tak wielką część inteligencji, odebrano Polsce głowę, myśl i sumienie - jest szczególnie przejmująca. Zwłaszcza kiedy ta refleksja, jak w moim przypadku, pojawia się w trakcie kręcenia sceny nad dołami katyńskimi.

W tym dniu przyjechaliśmy wcześnie rano na plan filmowy, czyli poligon w Rembertowie. Tam pracowało już wiele osób, które od kilku dni przygotowywały scenografię. Przejście od miejsca, w którym była charakteryzatornia i garderoba zajmowało około 5 minut.

W oddali można było usłyszeć warkot spychaczy i pokrzykiwania ludzi, którzy układali w przygotowanych już wcześniej dołach kolejne manekiny, a na nich statystów. Podeszliśmy bliżej. Nad widokiem złożonych w masowym grobie ciał - choć były to tylko świetnie ucharakteryzowane manekiny - nie można zachować się obojętnie. Czuliśmy się tak samo, jak widz oglądający tę scenę.

Tagi: film
Reklama

Dodaj nową odpowiedź