2010-07-20 11:25:26
Ewa Łaskarzewska
Złap stopa na Przystanek
Ekstremalne 21 godzin w pociągu i na dworcach, autobus z przygodami, 6 godzin w samochodzie wypchanym bagażami do granic, a nawet godzinny lot samolotem. Co roku dla ponad 400 ewangelizatorów z Polski i zagranicy każdy środek transportu jest dobry, aby wziąć udział w Przystanku Jezus w Kostrzynie nad Odrą. Także studentów związanych z Lublinem.
Droga

fot. Ewa Łaskarzewska
Liczba pociągów na trasie Lublin-Kostrzyn nie odbiega od średniej krajowej, jednym słowem rewelacji nie ma. Ryzykować noc w pociągu i dojechać po trzynastej czy stracić cały dzień i być dopiero na dwudziestą? Można dogadać się i ruszyć samochodami. Efekt jest taki, że pod kostrzyńską plebanią w ciągu tych kilku dni z roku na rok stoi coraz więcej samochodów na lubelskich tablicach rejestracyjnych. Tydzień pod namiotem na drugim końcu Polski to średnio 3 namioty, pięć śpiworów, kompletny bagaż wpakowany w pojemne torby i pięć osób wciśniętych w podobno rodzinny samochód. Wrażenia z takiej podróży są niesamowite.
Miejsce
Na ewangelizatorów czeka pole namiotowe wokół kostrzyńskiego kościoła. Pierwsze kroki na krótką modlitwę do kościoła, potem rejestracja w biurze, numerek namiotu do ręki i już jesteśmy u siebie. Pierwszy integracyjny moment to rozbijanie naszych M1 tudzież M6. Poznajemy sąsiadów z lewej i prawej i oczywiście z tyłu i przodu. Międzymiastowa wymiana podróżnych doświadczeń, kilka rad na przyszłość, pomoc przy wbijaniu śledzi i pionizowaniu co bardziej opornych konstrukcji. Co raz słychać radosne okrzyki na powitanie albo zdziwione: "Ooo.. też jesteś z Lublina... Krakowa... Warszawy...?" Już czuć ducha wspólnoty, tak bardzo charakterystycznego dla tego miejsca.
Idea
Organizatorzy Przystanku Jezus o sobie napisali: „Przystanek Jezus jest ogólnopolską inicjatywą ewangelizacyjną skierowaną do ludzi młodych uczestniczących w Przystanku Woodstock, celem prezentacji osoby Jezusa Zmartwychwstałego, przynoszącego dar zbawienia. Na pewno nie jest, nigdy nie był, i nigdy nie będzie imprezą konkurencyjną do Przystanku Woodstock; nie jest też odrębnym festiwalem; jest gwarancją, że Jezus chce dać Tobie Nowe Życie - i bez ściemy - to jest fakt!!!”
W tym czasie musi być coś szczególnego skoro tak wielu ludzi odkłada na bok swoje obowiązki, bierze urlop w pracy i rusza do Kostrzyna.
Msza
„Pamiętam pierwszą moją mszę na PJ – byłam zszokowana, że w kościele wolno tańczyć, klaskać, śpiewać super głośno. A jeszcze bardziej byłam zszokowana, że robili to nie tylko świeccy, ale też i księża. I że to nie było jakieś sztuczne i wymuszone... tylko takie... normalne.” Takie słowa jak Ewy na temat Eucharystii na Przystanku Jezus nie są czymś odosobnionym. Każda Przystankowa Eucharystia to szczególny czas łączący ewangelizatorów, jak i - coraz częściej - ewangelizowanych. Od dziesięciu lat organizatorzy wykorzystują podobne formy pracy – pantomimę, przedstawienia, taniec i grupę muzyczną, które są z roku na rok na coraz wyższym poziomie i lepiej trafiają do odbiorców.