2010-06-23 10:25:08
Kamil
Z Tajemnic Radosnych - Znalezienie w Świątyni
Trzecie podejście to czasy licealne. Pan Bóg mnie wtedy dosyć ciężko doświadczył. Dziś widzę, że miałem niejedną szansę, aby wrócić na tę drogę, ale znowuż... Pana Boga szukałem wśród przyjaciół i znajomych, oglądałem się na rodzinę.
Nie jestem daleko, ale chcę byś Mnie szukał
cały czas z niepokojem.
Byś nie mógł wytrzymać beze Mnie,
gdy tylko stracisz Mnie z oczu.
Masz szukać, ale wiedz, szukając, że idę o krok za tobą.
Z rozważań bł. Karola de Foucaulda

W mojej rodzinie wszyscy deklarują, że są katolikami. Jednakże to tak zwani katolicy „od święta” i to też nie każdego. Na pewno pojawią się na pogrzebach, weselach, chrzcinach oraz na I Komunii Św. Babcia uczyła mnie modlitw i jej zawdzięczam to, że jako małe dziecko chodziłem do kościoła co niedzielę. Kiedy podrosłem i poszedłem do szkoły, wszystko powoli zanikało. Minęła I Komunia Święta, która dla mnie była bardziej zjazdem rodzinnym niż wejściem w kolejny etap zbliżenia się do Boga. Mój dziecinny obraz Boga Ojca, który krzyczy, karze, wiecznie ma groźną minę, wyrył się we mnie głęboko. Stało się tak również za sprawą rodziców. Tutaj pojawia się pierwszy paradoks – wierzyłem zawsze w Boga, zawsze chciałem być niedaleko Niego, zawsze powtarzałem sobie, że Jest przy mnie, ale nigdy nie odważyłem się być blisko. Dorastałem w atmosferze, że bez Kościoła też można się obejść, sakramenty nie są potrzebne, bo Bóg i tak jest miłosierny. Ale co ja wiedziałem o tym miłosierdziu? Zgrzeszyłem, przeprosiłem, będzie jakaś kara, jak w domu i tyle. Bóg był dla mnie takim kimś, kto daje i zabiera wedle swojego humoru, a ja nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie.
Pierwszą próbę zbliżenia się do Pana Boga podjąłem w gimnazjum. Miałem wspaniałą katechetkę, która rozbudziła moją ciekawość wiary. Niestety moje zainteresowania poszły się w stronę filozofii Wschodu, islamu oraz protestantyzmu. Podobała mi się „wolność” w wyznaniach ewangelickich – fakt, iż do niczego nie jestem zmuszony, oraz możliwość rezygnacji ze spowiedzi. A jednocześnie czasem prosiłem o pomoc świętych. Właściwie brałem z każdej religii to, co podobało mi się najbardziej.