2006-09-02 17:33:03
Hubert Kubica
Jak ateista z katoliczką
"Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci..." – te słowa przysięgi małżeńskiej nie zawsze wypowiadają oboje kandydaci na małżonków. Zdarza się bowiem tak, że jedno z nich nie wierzy w Boga albo jest innowiercą.
Takie małżeństwa określa się mianem mieszanych religijnie lub wyznaniowo. Strona katolicka podpisuje zobowiązanie, że zrobi wszystko, aby swojej wiary nie utracić, a dzieci wychować po katolicku. Z kolei strona niekatolicka przyjmuje do wiadomości, że dzieci będą wychowane po katolicku. Dodatkowo apostata (dobrowolnie odszedł od wiary) zobowiązuje się, że nie będzie przeszkadzał w katolickim wychowaniu dzieci.
Zadbać o swoją wiarę
fot. D. Witkowska
Katolik, który wchodzi w związek z osobą niewierzącą, musi sam zadbać o wiarę. Kasia, która jest głęboko wierząca, wyszła za mąż za Roberta, który jest ateistą. Choć pozornie ich małżeństwo nie różni się od katolickich (dzieci chodzą na religię), to w niedziele do kościoła idzie tylko Kasia z dziećmi. – Wiem, że muszę sama dbać i pielęgnować swoją wiarę. Gdy zdarzyło mi się opuścić niedzielną Mszę św., to uświadomiłam sobie, że jeśli sama nie będę o niej pamiętać, to nikt mi o niej nie przypomni – opowiada Kasia.
Podobne odczucia ma Ula, która chodzi z Jarkiem. Jarek jest apostatą, człowiekiem, który dobrowolnie odstąpił od wiary katolickiej. W tej chwili jest zafascynowany buddyzmem, dwa razy w tygodniu chodzi na medytacje. Kilka razy był w kościele i Ula miała cichą nadzieję, że może jakieś ziarno w nim zakiełkuje. – Zrobił to wyłącznie dla mnie. Dlatego teraz chodzę sama; nie chcę, aby robił to tylko z mojego powodu – podkreśla.
Przełamać stereotypy
Zdarzają się również związki Polaków z obcokrajowcami, którym wiara katolicka jest obca. Marcin wyjechał do Niemiec w ramach wymiany studentów UE. Na podobną wymianę przyjechała z Francji Pauline. Tam się poznali i po czterech latach znajomości wzięli ślub. Marcin jest człowiekiem wierzącym, a Pauline wywodzi się z rodziny ateistycznej, nie jest ochrzczona. – Miłość nie stawia warunków. Gdy się poznaliśmy i pokochaliśmy, kwestia różnicy wiary nie odgrywała roli pierwszoplanowej i tak jest do dziś. Nasz związek opiera się na szacunku do przekonań partnera – mówią. Ich związek pozwolił przełamać wiele stereotypów.
– Poznając Pauline i jej rodzinę, która jest niewierząca, zobaczyłem, że to są ludzie wrażliwi i otwarci. Kiedyś wydawało mi się, że tylko katolicy potrafią tak prawdziwie kochać. Teraz wiem, że to nieprawda – przyznaje Marcin. Pauline również poznała lepiej katolików: – Wydawało mi się, że są to osoby zamknięte. Tak nie jest – zapewnia. Pauline "przyjęła do wiadomości", że Marcin będzie wychowywał dzieci w wierze katolickiej.
Przeszkoda, która dzieli
Nie zawsze jednak w związkach mieszanych wszystko układa się dobrze. Często brak wspólnej wiary może być przeszkodą, która prowadzi do rozpadu małżeństwa.
Tamara i Jacek poznali się na studiach. Ona była zadeklarowaną ateistką, on z kolei zawsze był praktykującym katolikiem. Wzięli ślub w kościele, na świat przyszło dwoje dzieci. Ale w domu nie było religijnych obrazków, bo ją denerwowały. W pewnym momencie coś się zaczęło psuć. – Któregoś dnia powiedziała mi, że mnie nie kocha. Chciałem temu zapobiec, szukałem pomocy w poradniach małżeńskich – opowiada Jacek.
Na próżno. Obecnie nie mieszkają już razem, utrzymują kontakty tylko dla dobra dzieci. – Tamara powiedziała mi, że w momencie, gdy brali ślub, nie wykluczała możliwości rozejścia się – wspomina ze smutkiem Jacek. Choć modli się o jej powrót, to coraz częściej zastanawia się, czy ich ślub był w ogóle ważny.